czwartek, 2 stycznia 2014

Firmowo... Sylwester.

Fakt, że o swojej służbie piszę rzadko wynika z dwóch faktów. Po pierwsze większość historii nie nadaje się do publicznej prezentacji, przynajmniej jeszcze nie teraz, a po drugie po niemal pięciu latach służby w patrolu już coraz mniej zdarzeń mnie dziwi, czasem jednak takie interwencje się zdarzają. 

Możecie wierzyć lub nie ale podczas służby w ogniwie interwencyjnym człowiek zobaczy i doświadczy bardzo różnych sytuacji. Część z nich jest zabawna, część groźna ale zdecydowana większość sprawia, że traci się wiarę w człowieczeństwo i umacnia przekonanie, że głupota ludzka nie ma granic.

Może wiecie, może nie ale służę w dość specyficznym rejonie dużego śląskiego miasta, który jakiś czas temu władze miejskie postanowiły uczynić domem dla tych wszystkich, którzy nie radzą sobie z życiem, a czas spędzają głównie na piciu kiepskiej jakości alkoholu, kradzieżach, włamaniach i robieniu bliźniemu bardzo brzydkich i bolesnych rzeczy, głównie podczas starć pomiędzy pseudokibicami dwóch zwaśnionych klubów. I choć takich ludzi jest zdecydowanie mniej niż normalnych obywateli, to duże skoncentrowanie 'elementu' skutecznie zatruwa życie 'normalnej' społeczności.

Interwencji mamy sporo, powodem większości jest alkohol i przemoc. Sylwestrowa służba minęła pod znakiem tego pierwszego.

A, i żebyśmy się zrozumieli. Nie narzekam. I choć nie mogę napisać, że wiedziałem na co się piszę zostając policjantem, bo tego nikt nie wie to lubię swoją robotę. Różnica pomiędzy światem przeciętnego cywila którym przecież byłem jeszcze pięć lat temu, a światem z którym mam do czynienia w służbie jest ogromna i nie sposób jej opisać na łamach publicznego forum. Może kiedyś wam opowiem, jak spotkamy się przy wódce.

Wracając do tematu. Mimo wszystko to była całkiem spokojna 'sylwestrowa' nocka, przynajmniej w porównaniu do służby wigilijnej, gdzie po pasterce 'działo się' znacznie więcej. W czasie gdy w centrum ludzie bawili się na koncercie jednej z polskich gwiazd muzyki, my dostaliśmy wezwanie na jedno z większych osiedli - gdzie pijani rodzice mają opiekować się dziećmi. Cóż, bywa.

To nie była pierwsza taka interwencja w mojej historii. Nawet nie dziesiąta. Ale ta trwała najdłużej. Bo prawie 10 godzin. I tak zamiast skończyć o 6 rano, służbę zakończyłem grubo po godzinie 10.

Na miejscu faktycznie zastaliśmy pijanych rodziców i babcię. Najtrzeźwiejsza z całego towarzystwa była mamusia, miała 'jedynie' 3 promile i to ona otworzyła nam drzwi. Ojciec dzieci był tak nawalony, że nie udało się nam przeprowadzić na miejscu badania. Pomijam już warunki w jakich żyła dwójka dzieci ale syf jaki panował w mieszkaniu mógłby posłużyć jako inspiracja do zrobienia niejednej ruiny w Warheim FS. Może kiedyś zacznę robić zdjęcia 'melin' i wrzucać na bloga. To legalne? 

Przez 6 godzin trwania interwencji trzeźwiejąca matka próbowała zorganizować kogoś trzeźwego, kto zaopiekowałby się dziećmi, to samo równolegle próbował zrobić dyżurny kontaktując się z odpowiednimi instytucjami. Niestety, przez 6 godzin matce nie udało się znaleźć żadnego trzeźwego członka rodziny, ani nawet bliższego lub dalszego znajomego. Podobnie dyżurny odbijał się od 'odpowiednich' instytucji. Cóż Sylwester, więc ...szczęśliwego Nowego Roku panie policjancie!

Za to kilkuletnie dzieci, po pierwszym szoku spowodowanym wizytą panów policjantów w końcu uspokoiły się i przyzwyczaiły do naszej obecności, na tyle że pijana matka ułożyła je do snu.

Koniec końców nad ranem udało się znaleźć trzeźwą kuzynkę, która wróciła z nocnej zmiany i zgodziła się zaopiekować dziećmi. A my zatrzymaliśmy rodziców, posiadających już zresztą bogatą kartotekę, pod zarzutem sprawowania opieki nad dziećmi w stanie po użyciu alkoholu.

Najzabawniejsze było jednak to, że nietrzeźwi rodzice, podobnie jak reszta nawalonej rodzinki, pretensje mieli nie do siebie, no bo przecież jest Sylwester i trzeba się nawalić, ale do sąsiadów którzy słysząc płacz dzieci i odgłosy libacji alkoholowej postanowili zadzwonić 'na psy'.

I na koniec rada. Naprawdę, jeśli kiedyś będziecie spożywać alkohol, który podobno jest dla ludzi, a w mieszkaniu wraz z wami będą dzieci, niech przynajmniej jedno z was będzie trzeźwe. To naprawdę zaoszczędzi dzieciom wiele stresu. Bo pijanych dorosłych nie jest mi żal. Ale dzieci nie są niczemu winne.

2 komentarze:

  1. Brak słów. Odurzeni są zmorą człowieczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. To spotkajmy się na wódce; ) A co do historii to niestety klasyk.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...