poniedziałek, 11 stycznia 2021

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #77: Kamuflaż.
Galeria: Elfowie Wysokiego Rodu z Ulthuanu.

Witam szanowne państwo-draństwo i zapraszam do lektury wpisu opublikowanego w ramach siedemdziesiątej siódmej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego

Gdyby ktoś z szanownego państwa-draństwa czytającego blog DansE MacabrE jeszcze nie wiedział, FKB to inicjatywa którą w polskiej wargamingowej blogosferze 7 września 2014 roku rozpoczął Inkub prowadzący bloga Wojna w miniaturze.

Do tej pory, co można wywnioskować po tytule wpisu, odbyły się siedemdziesiąt sześć edycji, których podsumowania znajdziecie TUTAJ

Gospodarzem siedemdziesiątego siódmego wydania jest Pepe, który na swoim blogu Fantasy w miniaturze opublikował na początku stycznia post z tematem przewodnim - Kamuflaż.

To tyle tytułem wstępu, zapraszam do lektury.
***
Góry Szare, 1997 lat przed Sigmarem Młotodzierżcą.

- Rannych zarżnąć! Nie brać jeńców! – warknął do podkomendnych, z trudem panując nad Zimnokrwistym, który zawzięcie szarpał masywnymi szczękami ciało jednego z poległych. Zwłoki były tak zmasakrowane, że Maldito nie był w stanie rozpoznać czy trup był wrogiem, czy jednym z jego podwładnych. Uderzył ostrogami w boki jaszczura i szarpnął za wędzidło, obracając wierzchowca w stronę stojącego z prawej Egzekutora.

– Último odpowiadasz za to. – Łysy elf, o twarzy poznaczonej głębokimi bliznami beznamiętnie skinął głową, dobył bliźniaczych ostrzy, które wciąż były pokryte krwią i ruszył w stronę pokonanych.

- Khaela Mensha Khaina obdarza cię swym błogosławieństwem, o najokrutniejszy z okrutnych. – Maldito spojrzał w stronę przemierzającej pole bitwy Wieszczki Khaina. Choć dzieliło ich wiele kroków, wyraźnie słyszał głos nawykłej do publicznych przemówień kapłanki Boga o Skrwawionych Rękach. Smukła, wysoka elfka była skąpana we krwi, a szyderczy uśmiech obnażył jej białe zęby.

- A więc jednak przeżyłaś droga Sangriento. – Mroczny Elf odpowiedział z udawaną troską. – Czyżby także tobie sprzyjała fortuna?

- Fortuna sprzyja odważnym, mój panie – zadrwiła, unosząc do góry kostur zwieńczony złotymi skrzydłami i zdobiony rubinami. – Trzeba czegoś więcej niż mistrz wiedzy tajemnej z Saphery, by mnie pokonać – wysyczała. – Choć muszę przyznać, że ten przynajmniej próbował.

Zimnokrwisty potrząsnął łbem, przełykając łapczywie oderwane od trupa kęsy elfiego mięsa, kości przedramienia z trzaskiem pękały miażdżone silnymi szczękami.

- Fortuna sprzyja odważnym, powiadasz? – Maldito obojętnie patrzył na ciało pożeranego pobratymca. – A mnie zawsze powtarzano, że fortuna jest ślepa i ślepymi czyni swoich wybranych… Tormenta! – wezwał opierającą się o pień drzewa korsarkę, która piła wino ze zrabowanego bukłaka.

- Ay, capitán? – zapytała odziana w płaszcz z łusek morskiego smoka wojowniczka, ścierając przedramieniem krople czerwonego wina z brody.

- Przed bitwą mówiłaś, że w tamtych górach – wskazał na wznoszące się na zachodzie ośnieżone szczyty – mieszkają enano?

- Si, handlowali z tymi tu hermanos nobles – powiedziała, spluwając na jednego z zabitych Elfów Wysokiego Rodu. – Nasi kuzyni to prawdziwi los amantes de la barba.

- Poróżnimy więc przyjaciół. – Maldito ściągnął wodze, a Zimnokrwisty obrócił się wokół własnej osi. – Przepatrzeć trupy, ściągnąć szaty z tych najmniej skrwawionych, ubrania opłukać w strumieniu i wysuszyć. Naprawić pancerze, zebrać broń. Złożymy wizytę enano w imieniu naszych hermanos nobles.

***

Bardin Ulfarsson odwiesił na koźle solidnego wozu bukłak wypełniony tegorocznym hazghal i rozmasował kark.

- Czyżby znów dokuczał ci grik szanowny gnollengrom – zapytał idący najbliżej Bardina młody wojownik. Stary górnik lubił podróżujących z nim azul, potrafili okazać należyty mu tromm.

- Lata spędzone w duk dają o sobie znać Gruffie Grunssonie – odpowiedział, sięgając dłonią po tytoń, którym zaczął nabijać fajkę. – A co u naszej kvinn Beyla?

- Ragnisdottir ma się dobrze – odpowiedział Gruff, a po chwili dodał. – Choć moim zdaniem to zły pomysł, żeby krasnoludka brała udział w urbar z elgi.

- Taka jest wola naszej rinn – Bardin pyknął z fajki, a kłęby gęstego, aromatycznego dymu otoczyły jego siwą głowę. – Zresztą tan także ją popiera, w końcu elgi to trommaz khazad i walczą z grobbi równie zaciekle jak my.

- Aye, może to i dobrze – odparł młody krasnolud. – Może mi doradzi przy wyborze prezentu dla mojej Skalli, z którą ojcowie mnie swatają, nie wypada bym wręczył jej jakiś umgak.

- No tak, w końcu twój ojciec to prawdziwy bolg – powiedział stary górnik, nie przestając pykać z fajki. – Pamiętam jak kantuz lat temu naprawialiśmy mur obronny wokół valdazah, dobry z niego endrinkugi.

- Powiadają, że najlepszy w całym throng – przytaknął dumny Grunnsson. – Mam nadzieję…

Ale Bardin Srebrnowłosy Ulfarsson z domu Kibilgund, członek klanu Thordekling z twierdzy Karak Norn nigdy nie dowiedział się, na co miał nadzieję młody Gruff Grunsson. Stary krasnolud poczuł potężne uderzenie, jakby muł kopnął go w klatkę piersiową, a po chwili zobaczył strzałę o długim drzewcu i lotkach z białych piór. Ze zdrętwiałej dłoni wypadła fajka, która sypiąc iskrami spadła na trakt gdzie z sykiem zgasła w niewielkiej kałuży. Krasnolud zamrugał, przed oczami mu ciemniało, smukłe sylwetki atakujących z zasadzki Elfów Wysokiego Rodu rozmazywały się.
 
- Thagi elgi… – wyszeptał, a z usta zamiast fajkowego dymu płynęła krew, plamiąc szkarłatem długą brodę. – Gruff, chroń kvinn Bey… - Umarł, nie dokończywszy.

***

- Ocućcie tego enano, chcę żeby to widział i dał świadectwo – dobiegający z oddali głos był zimny niczym górski lodowiec i szorstki niczym pumeks. Gruff Grunnsson powoli otworzył oczy, gdy strumień cuchnącej wody oblał mu głowę. Ramiona i nogi miał ciasno spętane, po pokrytych świeżymi zacięciami policzkach i brodzie spływała krew. Gniew zawrzał w jego żyłach, gdy zdał sobie sprawę, że elgi zgolili mu brodę, a potem serce zamarło gdy przypomniał sobie ostatnie słowa Bardina Ulfarssona. – Co z kvinn Beylą? – wychrypiał pytanie.

- Czarodziejko, co ten enano szczeka? – Maldito zapytał stojącą w pobliżu Wieszczkę Khaina. – Czy to rozumienie naszą cywilizowaną mowę?

- Rzuciłam na niego zaklęcie, o ile to ma więcej rozumu niż twój wierzchowiec panie, to przez jakiś czas będzie rozumiał, co do niego mówimy. Zdaje się, że nasz sin barba enano pyta o jakąś kobietę. Nie wiedziałam, że oni mają jakieś kobiety – odpowiedziała elfka, a krasnolud dopiero teraz zobaczył, że w dłoniach trzyma jego zakrwawioną brodę. Warknął, ale czarodziejka tylko zaśmiała się kpiąco.  – Último, czy pośród leżących na stosie czerepów jest jakaś cabeza femenina?

- A to kobiety enano nie mają bród? – Gruff nie widział elfa, który zaśmiał się jako pierwszy, ale po chwili dołączyli do niego pozostali. Śmiech elgi był gorszy niż runk. – Może to ta?

U spętanych stóp krasnoluda wylądowała pokryta błotem i krwią, zbezczeszczona głowa szanownej kvinn Beyl, którą Grunnsson przysiągł przed wyjazdem chronić własną piersią. Gruff podniósł głowę i dostrzegł niewielki kopczyk złożony z dontuk krasnoludzkich głów.

Elfka odziana w błękitny płaszcz, białą koszulę i wysokie skórzane buty, podeszła do związanego krasnoluda i przemówiła do niego.

- Posłuchaj uważnie sin barba enano. Będziesz żył, wrócisz do swojej nory i przekażesz swoim władcom, że te ziemie należą do Elfów Wysokiego Rodu i włada nimi niepodzielnie Król Feniks. Podobni tobie enano będą mogli żyć jeśli pozostaną w swoich podziemnych jamach. A za każdego elfa, którego zabijecie – wskazała na smukłe ciało leżące na świeżo ułożonym stosie pogrzebowym. – Zabijemy dwunastu waszych. Zrozumiałeś puerco? 

Krasnolud szarpnął się w więzach próbując ugryźć przeklętą elgi, ale jedyne co osiągnął to bolesne zaciśnięcie krępujących go więzów.

- Dość już zmarnotrawiliśmy czasu – odezwał się uzbrojony w zdobione rubinami długi miecz i białą tarczę elf. – Wyłupić mu jedno oko, złamać kości ramion i wypuścić wolno...

Jeśli śledziliście wpisy na FB grupie Warheim FS, to wiecie już, że składając kompanię Elfów Wysokiego Rodu z Ulthuanu wymyśliłem sobie, że tak naprawdę, będą to Mroczni Elfowie z czasów tuż przed Wojną o Brodę. Czemu więc wyglądają jak bardziej szlachetni kuzyni? Cóż, ktoś tę wojnę musiał rozpętać, a krasnoludowie raczej nie rozróżniają ras elfów - wielu nawet nie wie, że są różne rodzaje elfów. Ot, taki to właśnie kamuflaż...

Przy okazji pomalowałem też Ołtarz Khaina i balistę powtarzalną, które także można wykorzystać w trakcie rozgrywek w Warheim FS.

Przy okazji dałem upust swojej grafomanii i napisałem krótkie opowiadanie na 1k słów nawiązujące do tamtych wydarzeń.



Możecie także zostać Patronami DansE MacabrE i wesprzeć projekt za pośrednictwem strony patronite.pl.

A więcej o moim udziale na patronite.pl znajdziecie TUTAJ.
You can also become Patrons of DansE MacabrE and support the project through the patronite.pl website.

And more about my participation at patronite.pl can be found HERE.

Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza