Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 marca 2021

Copernicus Corporation: Zabójca Krasnoludów. David Guymer.

Traciłem lepszych przyjaciół.
- Gotrek Gurnisson
 

Z góry uprzedzam, że nie będzie to recenzja. Po pierwsze trudno obiektywnie recenzować coś, przy powstaniu czego maczało się paluchy, a po drugie ja nie umiem w recenzje - książka albo mi się podoba, albo nie. A ta mi się akurat spodobała, dlatego pozwolę sobie opisać w kilku słowach wrażenia, jakie na mnie wywarła lektura Zabójcy Krasnoludów.

Jeśli w poszukiwaniu książki Davida Guymera pod tytułem Zabójca Krasnoludów wejdziecie na stronę Copernicus Corporation, to znajdziecie tam streszczenie...

Drogi Gotreka i Felixa – niegdyś nierozłącznych przyjaciół, przeżywających niesamowite przygody – ostatecznie rozeszły się. Jednak w żonatym i ustatkowanym już Felixie wciąż tli się tęsknota za doświadczeniami z czasów młodości. Kiedy nadarza się sposobność, Felix rusza w podróż, która może okazać się jego ostatnią.

Gdy armie Chaosu pustoszą Kislev, Gotrek i Felix łączą siły, walcząc z hordami Króla Trolli, wspomagani przez Ulrikę, Snorriego i Maksa. Lecz gdy od dawna skrywany sekret wychodzi na jaw, starzy towarzysze staną przed trudnymi wyborami i nie wszyscy wrócą z Kislevu żywi…

...które co prawda nie zdradzi Wam szczegółów fabuły, ale też nie przygotuje Was na fakt, że jest to jeden z ostatnich tomów przygód Gotreka i Felixa w Starym Świecie jaki znamy od lat, a wszystko co poznaliśmy do tej pory zostało naznaczone piętnem Końca Czasów. 

Więc o czym jest Zabójca Krasnoludów? Trudno odpowiedzieć na to pytanie, nie zdradzając najważniejszych wydarzeń, które mają miejsce w książce. Nie psując Wam zabawy mogę jednak napisać, że w Zabójcy Krasnoludów dojdzie do spotkania starych przyjaciół, przy czym w przypadku niektórych starych należy rozumieć dosłownie. Na przykład Felix ponownie spotka Ulricę, do której pomimo upływu lat wciąż coś czuje, do grupy dołączy także nie widziany od jakiegoś czasu Snorri Gryzonos, który zdradzi także tajemnicę tkwiących w czaszce gwoździ. Pojawią się także postaci potężnych bohaterów i herosów znanych z Ksiąg Armii do Warhammer Fantasy Battle. A każdy z nich będzie miał swój udział w upadku Starego Świata.

I to właśnie ten trwający upadek jest czymś, co odróżnia Zabójcę Krasnoludów od poprzednich części, gdzie zagrożenie czaiło się w mroku. Tutaj nie dość, że świat dosłownie wali się bohaterom na głowę, to wychodzące na światło dzienne sekrety sprawiają, że brat staje przeciwko bratu, a trup ścieli się gęsto. Na każdej stronie książki czuć zbliżający się koniec... Koniec przyjaźni, koniec miłości, koniec świata...

I choć Zabójca Krasnoludów nie jest powieścią wybitną, której lektura odmieni Wasz światopogląd, to jest wystarczająco dobry, by dla miłośników uniwersum Warhammer Fantasy być pozycją obowiązkową. Książkę warto przeczytać choćby po to, by odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Gotrek w finałowej scenie mógł zachować się inaczej?

Moim zdaniem nie mógł.


Możecie także zostać Patronami DansE MacabrE i wesprzeć projekt za pośrednictwem strony patronite.pl.

A więcej o moim udziale na patronite.pl znajdziecie TUTAJ.
You can also become Patrons of DansE MacabrE and support the project through the patronite.pl website.

And more about my participation at patronite.pl can be found HERE.

Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

sobota, 21 listopada 2020

Recenzja: Kroniki Malusa Mroczne Ostrze - Krwawy Sztorm, Dan Abnet & Mike Lee...

...choć rzeczownik recenzja rozpoczynające tytuł niniejszego, zapewne mocno nieregularnego cyklu, to może nieco nad wyraz użyte słowo, bowiem nie znajdziecie tu żadnych rozbudowanych analiz, a raczej zbiór wrażeń i przemyśleń jakie dostarczyła mi lektura konkretnej powieści. No przynajmniej mogę obiecać, że dalej nie powinno już być równie długich, a także wielokrotnie złożonych zdań. Chyba...

Wracając do tego, co ma być głównym tematem niniejszej serii recenzji, to książki, których akcja osadzona jest w uniwersum Warhammer Fantasy zacząłem kupować i czytać, bo to nie zawsze idzie w parze, odkąd zaczęły być wydawane w naszym rodzimym języku, czyli gdzieś od drugiej połowy lat 90-tych XX wieku, kiedy to prawa do wydania Warhammer FRP dzierżyło wydawnictwo Mag, a ja na czytanie miałem znacznie więcej czasu niż teraz. Zawsze traktowałem te powieści i opowiadania, jako uzupełnienie wiedzy o Starym Świecie, którą czerpałem najpierw z podręczników do Warhammer FRP, a później z ksiąg armii do Warhammer Fantasy Battle. I choć w większości nie są to dzieła wybitne, a jedynie przyzwoite czytadła, to z nieukrywaną przyjemnością dostawiam kolejne tomy wydawane obecnie przez Copernicus Corporation do stale powiększającej się kolekcji stojących na półce powieści i zbiorów opowiadań.

Dziś pozwolę sobie podzielić się wrażeniami na temat Krwawego Sztormu, czyli drugiego tomu Kronik Malusa Mroczne Ostrze, autorami powieści są Dan Abnett oraz Mike Lee, a powieść która w oryginale została wydana w 2005 roku, już w 2020 dzięki staraniom wydawnictwa Copernicus Corporation doczekała się polskojęzycznego wydania. Jak niektórzy pamiętają, rok 2005 to był czas świetności gry Warhammer Fantasy Battle oraz czas 2 edycji Warhammer FRP, wtedy jeszcze niewielu miłośników uniwersum przypuszczało, że Stary Świat zostanie zniszczony i usunięty z linii wydawniczej Games Workshop. 

Jak już wspomniałem jest to drugi tom Kronik Malusa Mrocznego Ostrze, co ciekawe pierwszy tom czyli Klątwa Demona nie doczekał się opublikowanej w sieci recenzji lub ja nie umiem w szukanie za pomocą Google, więc jeśli takowa recenzja gdzieś wisi, to bardzo proszę o pozostawienie stosownego odnośnika w komentarzu. Będzie więc nieco niechronologicznie bowiem o pierwszym tomie napiszę kiedy indziej, ale w końcu there is no escape from chaos it marks us all.

Zacznę od tego, po czym nie powinno się oceniać książki, czyli od okładki. A ta utrzymana jest w ciemniej tonacji i, poza tytułem oraz nazwiskami autorów, opatrzona została logiem Warhammer znanym z gry Warhammer Fantasy Battle. Autorem nienajgorszej moim zdaniem frontowej ilustracji jest Clint Langley, a sama grafika przedstawia tytułowego Malusa Mroczne Ostrze oraz służącego mu za wierzchowca Zimnokrwistego o jakże trafnym imieniu Złośliwiec. Z tyłu zaś możemy przeczytać streszczenie czekających Mrocznego Elfa przygód, czytajcie zatem bo więcej na temat samej fabuły raczej Wam nie zdradzę, no może poza tym co znajdziecie po otwarciu książki, o TUTAJ. Wewnątrz książki, poza informacji o prawach autorskich oraz listą nazwiska osób zaangażowanych w wydanie powieści znajdziecie także stronicowe wprowadzenie w uniwersum Warhammer Fantasy, a także mapę Naggaroth, czyli lodowej krainy zamieszkałej przez Mrocznych Elfów. I w końcu samą powieść, podzieloną na 25 rozdziałów zamkniętych na 400 stronach. Czcionka jest dość duża i czytelna, więc nawet moje niemal 40 letnie oczy nie miały problemu z odczytaniem tekstu. 

Co do samej fabuły o której miałem nie pisać, to podobnie jak większość powieści osadzonych w uniwersum Warhammer Fantasy, z jednej strony nie jest ona przesadnie skomplikowana i z pewnością nie zmusi Was do głębszych przemyśleń, choć po przeczytaniu ostatniej strony być może tak jak ja zaczniecie niecierpliwie czekać na dalszy rozwój losów Mrocznego Ostrza, którego główną wadą jest jednak to, że jako główny bohater cyklu, musi przeżyć wszystkie stojące mu na drodze niebezpieczeństwa, a gnieżdżący się w jego sercu demon zwykle przychodzi mu z pomocą w ostatniej chwili. Więc pamiętając o tym fakcie, trudno mówić o trzymaniu w napięciu. Mimo wszystko akcja powieści szybko prze do przodu, Malus zawiera i łamie kolejne sojusze, pozyskując i tracąc (czasem własnoręcznie) dotychczasowych sojuszników, a wszystko to w celu realizacji, jakże by inaczej, własnych samolubnych celów. Czyli czytając Krwawy Sztorm znajdziecie dokładnie to, czego można się spodziewać po Mrocznych Elfach.

Czy warto zatem w ogóle poświęcić te kilkadziesiąt z trudem zarobionych polskich złotych, a następnie zmarnować kilka godzin na lekturę przygód niezwyciężonego Mrocznego Elfa? O dziwo odpowiem, że tak. Mnie mimo wszystko lektura kronik dostarczyła sporo rozrywki, szczególnie, że Dan Abnett oraz Mike Lee pokazali jak może wyglądać społeczeństwo z natury złej/chaotycznej rasy oraz same kontakty i interakcje pomiędzy podzielonymi na kasty Mrocznymi Elfami, a także fajny pomysł na przemierzających morza i oceany Starego Świata kultystów Nurgla - co może przydać się zwłaszcza grającym w fabularną wersję Warhammera czytelnikom. Same kroniki są także dobrym uzupełnieniem informacji zawartych w księdze armii Mrocznych Elfów do gry bitewnej Warhammer Fantasy Battle 

Jednak w swojej ocenie z pewnością nie jestem obiektywny, jak napisałem na początku tego tekstu interesuje się uniwersum Warhammer Fantasy od niemal 25 lat i dla mnie każda powieść związana ze Starym Światem będzie pod jakimś względem ciekawa. Gdybym jednak miał wystawić ocenę, to w 10 stopnionej skali dałbym mocne 6, bądź co bądź czekam niecierpliwie na dalsze przygody Malusa Mroczne Ostrze.

Jako osoba w niewielkim stopniu, ale zawsze, zaangażowana w korektę i redakcję powieści nie będą odnosił się do tych aspektów, to musicie zrobić sami, ale przynajmniej będziecie wiedzieli w kogo rzucać mięsem!

W odróżnieniu od lania wody, które po latach pisania bloga idzie mi całkiem nieźle, pisania recenzji muszę się jeszcze nauczyć i może ten cykl choć trochę mi w tym pomoże. Trzymajcie więc kciuki i uważajcie na siebie!

Jeśli jesteście zainteresowani to książkę możecie zamówić na stronie wydawnictwa.

Tytuł: Krwawy Sztorm - Kroniki Malusa Mroczne Ostrze
Autor:  Dan Abnett i Mike Lee
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2020
ISBN: 9788361656999
Cena: 36 PLN


Możecie także zostać Patronami DansE MacabrE i wesprzeć projekt za pośrednictwem strony patronite.pl.

A więcej o moim udziale na patronite.pl znajdziecie TUTAJ.
You can also become Patrons of DansE MacabrE and support the project through the patronite.pl website.

And more about my participation at patronite.pl can be found HERE.

Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

sobota, 25 maja 2019

Storytel: Orzeł biały 2, Marcin Sergiusz Przybyłek.
...czyli jeśli gracie w Warhammera ten audiobook jest dla was.

Na szczęście Marcin Sergiusz Przybyłek nie porzucił batalionu Orzeł Biały i drugą część cyklu zatytułowaną Orzeł Biały 2 znów mógł przeczytać Wojtek Masiak. A ja za pośrednictwem serwisu Storytel mogłem odsłuchać audiobooka i polecić go szanownemu państwu-draństwu, bowiem co nieczęsto się zdarza, kontynuacja jest jeszcze lepsza niż część pierwsza. Przy czym mam nadzieję, że będzie gorsza niż część trzecia, na którą czekam niecierpliwie.
Polacy bez strachu stawiają czoło otaczającej ich zieleninie… to jest, pardon, orkom. Woje elitarnego batalionu „Orzeł Biały”, na których Swaróg bez wątpienia patrzy życzliwym okiem, liżą rany po brawurowej akcji za zachodnią granicą. Tymczasem starzy rodacy zaczynają się burzyć i zazdroszcząc orkom nieśmiertelności, tworzą ruch Zielona Przyszłość. Perun poprzestawiał im klepki? Być może, ale i tak chcą wziąć N-Gen i zmutować! Wie o tym król, wiedzą naukowcy Twierdzy, dowiaduje się major Orłowski. 
A gdyby ktoś pytał o wschodnich Engelsów, odpowiemy, że siedzą cicho, piją spiryt, pogryzają pogandogi i są Świętowidowi ducha winni. Zawsze tak było i żadna zmiana tu nie nastąpiła. Natomiast zmienia się coś w pałacowych laboratoriach, gdzie leży zewłok Überwundera Roberta Schmidta. No bo powiedzcie sami, czy martwy Engels może, tak jakoś przypadkiem, wypowiedzieć zsiniałymi usty słowo… 
„Aaapokalipsa”?
Recenzję Orła białego 2 przeczytacie między innymi na łamach serwisu Paradoks, a zamieszczona przez Damiana Podobę opinia jest, a jakże, zbieżna z moimi wrażeniami, w końcu inaczej nie zamieszczał bym do niej odnośnika.

Od siebie przypomnę , że osadzona w przyszłości powieść Orzeł biały 2 to świetne źródło inspiracji dla Mistrzów Gry oraz graczy Warhammera Fantasy lub Warhammera 40k, bowiem przedstawiona w nich psychika i anatomia oraz technologia Orków wygląda na żywcem wyjętą z uniwersum wykreowanego przez Games Workshop. Jednocześnie Marcin Sergiusz Przybyłek dość wiarygodnie, przedstawił siły i motywacje kierujące Zielonoskórymi.

W chwili gdy piszę tego posta audiobook oceniło 251 osób, a w 5 stopniowej skali otrzymał ocenę 4.62.


Polecam.

Będzie mi miło jeśli pozostawicie po sobie komentarz i udostępnicie ten post. Jeśli chcecie postawić mi kawę przycisk DONATE znajduje się poniżej.
I will be happy if you leave comments and share this post with friends. If you want to put me a coffee DONATE button is below.

 

Możecie także zostać Patronami DansE MacabrE i wesprzeć projekt za pośrednictwem strony patronite.pl.

A więcej o moim udziale na patronite.pl znajdziecie TUTAJ.
You can also become Patrons of DansE MacabrE and support the project through the patronite.pl website.

And more about my participation at patronite.pl can be found HERE.


Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

sobota, 11 maja 2019

Storytel: Orzeł biały, Marcin Przybyłek.
...czyli jeśli gracie w Warhammera ten audiobook jest dla was.

Kolejnym odsłuchanym przeze mnie audiobookiem za pośrednictwem serwisu Storytel jest Orzeł biały, Marcina Przybyłka odczytany przez Wojtka Masiaka.

Książkę miałem zamiar kupić już jakiś czas temu, jednak brak czasu na czytanie sprawił, że plan nigdy nie został zrealizowany, ale co się odwlecze, to nie uciecze...
Co by było gdyby... Gdyby większość ludzkości miała... zielony kolor skóry? Gdyby Polska była ostatnim bastionem w miarę normalnie funkcjonującej ludzkości? W miarę, bo w roku 2057 wiele spraw się zmieniło... Wiele, ale nie wszystkie, ponieważ „Polacy jednak, jak wiemy, całkowicie dają dupy w czasach pokoju, jeśli natomiast chodzi o wojnę, nie mają sobie równych”. „Orzeł biały” pióra Marcina Przybyłka - lekarza medycyny i wieloletniego pracownika firmy farmaceutycznej to alternatywna wizja naszego świata, który wskutek działań ubocznych N-Genu - medykamentu, który miał w zamierzeniu powstrzymać proces starzenia się ludzkiego organizmu, spowodował niecodzienną metamorfozę.
Recenzję Orła białego przeczytacie między innymi na łamach serwisu Gildia.pl, a zamieszczona przez Henryka Tura opinia jest w większości zbieżna z moim odczuciami, dlatego znów oszczędzę szanownemu państwu-draństwu odkrywania koła na nowo.

Od siebie dodam tylko, że osadzona w przyszłości powieść Orzeł biały to świetne źródło inspiracji dla Mistrzów Gry oraz graczy Warhammera Fantasy lub Warhammera 40k, bowiem przedstawiona w nich psychika i anatomia oraz technologia Orków wygląda na żywcem wyjętą z uniwersum wykreowanego przez Games Workshop. Jednocześnie Marcin Przybyłek dość wiarygodnie, przedstawił siły i motywacje kierujące Zielonoskórymi.

W chwili gdy piszę tego posta audiobook oceniło 506 osób, a w 5 stopniowej skali otrzymał ocenę 4.38.
Polecam.

Będzie mi miło jeśli pozostawicie po sobie komentarz i udostępnicie ten post. Jeśli chcecie postawić mi kawę przycisk DONATE znajduje się poniżej.
I will be happy if you leave comments and share this post with friends. If you want to put me a coffee DONATE button is below.

 

Możecie także zostać Patronami DansE MacabrE i wesprzeć projekt za pośrednictwem strony patronite.pl.

A więcej o moim udziale na patronite.pl znajdziecie TUTAJ.
You can also become Patrons of DansE MacabrE and support the project through the patronite.pl website.

And more about my participation at patronite.pl can be found HERE.


Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

sobota, 27 kwietnia 2019

Storytel: Zawisza Czarny, Jakub Ćwiek.

Ponieważ dojeżdżając do pracy spędzam w samochodzie półtorej godziny dziennie, a kolejną godzinę poświęcam na malowanie modeli w warsztacie, to od jakiegoś czasu zastanawiałem się nad wykupieniem abonamentu na polecanym przez Wojtka serwisie Storytel, który umożliwia streaming audiobooków na telefonach, tabletach i komputerach.

Ponieważ serwis oferuje pierwsze 14 dni za darmo, postawiłem skorzystać i założyłem konto, a następnie zainstalowałem na telefonie aplikację. Wbrew moim obawom, aplikacji pozwala pobrać audiobooka na telefon i słuchać go offline, co oznacza, że nie jesteśmy zależni od zasięgu sieci komórkowej, który jak dobrze wszyscy wią, potrafi zniknąć w najbardziej krytycznym momencie.

I zacząłem słuchać.

A jeżeli czas pozwoli, to w tym nieregularnym cyklu będę dzielił się z Wami wrażeniami na temat odsłuchanych audiobooków.

Pierwszym odsłuchanym przeze mnie audiobookiem jest Zawisza Czarny, Jakuba Ćwieka odczytany przez aktora Grzegorza Pawlaka.

Wybrałem akurat tego audiobooka, ponieważ znam i lubię twórczość Jakuba Ćwieka i zdaje się, że Zawisza Czarny jest jedyną książką, której nie posiadam w swojej kolekcji.
Już się nie musisz obawiać, Polsko. Zawisza Czarny jest na posterunku! Pochodzi z Wybrzeża Kości Słoniowej. Trafił pod opiekę emerytowanego żołnierza i mistrza sztuk walki pełniącego posługę misjonarską. Ten nauczył afrykańskiego chłopca bycia skutecznym na polu bitwy, pomógł mu zmienić ciało w broń, a przy okazji zaszczepił w umyśle polskie wartości, wpoił zasady patriotyzmu i ogromną miłość do nadwiślańskiego kraju. Podopieczny misjonarza, już jako dorosły mężczyzna, przybył do Polski, by krzewić prawdziwą, dobrze rozumianą polskość. 
Oto Zawisza Czarny! Bohater trafia do Warszawy, gdzie z miejsca zostaje wmieszany w spisek tak zwanych polskich patriotów. W złożonej intrydze wezmą udział młodzi ambitni z Mordoru, uczestnicy rowerowej masy krytycznej, członkowie ONR-u, kibice Legii, a także podejrzanie popularny napój energetyczny Dumny Rodak. Kto jednak stoi za całym tym zamieszaniem? I co znaczy być patriotą? O tym właśnie opowie Zawisza. Czarno na białym!

Recenzję Zawiszy Czarnego możecie przeczytać między innymi na łamach serwisu Paradoks, a zamieszczona przez Damiana Podoba opinia jest w większości zbieżna z moim odczuciami, dlatego oszczędzę szanownemu państwu-draństwu odkrywania koła na nowo.

Od siebie dodam tylko, że to całkiem dobra powieść, która pod pozorem lekkiej rozrywki prowokuje do całkiem poważnym rozważań.

Brawa należą się także lektorowi.

Grzegorz Pawlak włożył w odegranie powieści sporo serca i emocji, a zabawa w głosy, bowiem każdej z postaci starał się nadać indywidualnego charakteru, moim zdaniem zakończyła się sukcesem, a całość zyskała na wartości. 

W chwili gdy piszę tego posta audiobook oceniły 393 osóby, a w 5 stopniowej skali otrzymał ocenę 4.31.

Polecam.

Będzie mi miło jeśli pozostawicie po sobie komentarz i udostępnicie ten post. Jeśli chcecie postawić mi kawę przycisk DONATE znajduje się poniżej.
I will be happy if you leave comments and share this post with friends. If you want to put me a coffee DONATE button is below.

 

Możecie także zostać Patronami DansE MacabrE i wesprzeć projekt za pośrednictwem strony patronite.pl.

A więcej o moim udziale na patronite.pl znajdziecie TUTAJ.
You can also become Patrons of DansE MacabrE and support the project through the patronite.pl website.

And more about my participation at patronite.pl can be found HERE.


Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

piątek, 1 lutego 2019

Recenzja: Księgi od Mini Monsters.
Reviews: Books from Mini Monsters.

Dziś mam dla Was recenzję zestawu Ksiąg od Mini Monsters.

Zestaw został zapakowany w przeźroczysty worek strunowy. Opakowanie została zamknięte firmową ulotką z adresem internetowym oraz innymi niezbędnymi informacjami.

Księgi to odlany z żywicy zestaw zawierający 14 różnego rodzaju woluminów, z których 10 jest zamkniętych, a 4 otwarte. 


Jakość odlewu jest bardzo dobra, a linie podziału formy i błony pozostałe po procesie odlewu są łatwe do usunięcia.

Ze względu na rozmiar ksiąg, który możecie porównać do modelu na czwartym zdjęciu, zestaw nadaje się raczej do waloryzacji makiet lub podstawek w Warheim FS oraz innych grach osadzonych w światach fantasy.


Zestaw był  jedną z nagród ufundowanych przez Mini Monsters, którą można było wygrać na turnieju Warheim FS.
Today on my blog DansE MacabrE I have prepared for you a short review of the Books set from Mini Monsters.

The Books were packed in a transparent string bag. The packaging has been closed with a company leaflet with an Internet address and other necessary information for the client.


The Books are a cast resin set containing 14 different types of volumes, 10 of which are closed and 4 are open. 


The quality of the casting is very good, and the dividing lines of the mold and film remaining after the casting process are easy to remove.

Due to the size of the books, which you can compare to the miniatures in the fourth picture, the set is more suitable for valorization of the Warheim FS mockups or bases and other games embedded in fantasy worlds.

The set was one of the prizes funded by the Mini Monsters, which could be won at the Warheim FS tournament.



Zobacz też inne recenzje produktów firmy Mini Monsters:See also other product reviews of company Mini Monsters:


Będzie mi miło jeśli pozostawicie po sobie komentarz i udostępnicie ten post. Jeśli chcecie postawić mi kawę przycisk DONATE znajduje się poniżej.
I will be happy if you leave comments and share this post with friends. If you want to put me a coffee DONATE button is below.

 

Możecie także zostać Patronami DansE MacabrE i wesprzeć projekt za pośrednictwem strony patronite.pl.

A więcej o moim udziale na patronite.pl znajdziecie TUTAJ.
You can also become Patrons of DansE MacabrE and support the project through the patronite.pl website.

And more about my participation at patronite.pl can be found HERE.


Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

piątek, 17 października 2014

Trylogia husycka.

Jak uważni czytelnicy, do których z pewnością się zaliczacie, z pewnością zauważyli na blogu zdecydowanie za rzadko piszę o książkach. Jeśli mnie alzheimer nie myli, to do tej pory opublikowałem jedynie krótkie wzmianki dotyczące cyklu trojańskiego autorstwa Davida Gemmella oraz zbioru opowiadań Wojownicy Ulryka. I szczerze pisząc, to wątpię by jakoś poważnie zmieniło się to w najbliższym czasie. Zwyczajnie nie czuję się zbyt kompetentny do pisania recenzji książek.

Z drugiej strony od czasu do czasu na łamach bloga z pewnością pojawią się wpisy poświęcone tym wydawnictwom, których lektura szczególnie mnie poruszyła. Tak będzie i dzisiaj, bowiem chcę szanowne państwu-draństwu opowiedzieć o pewnej trylogii, która towarzyszyła mi w ostatnich miesiącach. Towarzyszyła w dwóch różnych odsłonach.


Odsłona pierwsza

Z książkowym wydaniem trylogii husyckiej autorstwa Andrzeja Sapkowskiego zetknąłem się po raz pierwszy gdzieś w okolicach 2008 roku, czyli sześć lat po wydaniu przez wydawnictwo superNOWA powieści Narrenturm, pierwszego tomu trylogii w skład której wchodzą jeszcze Boży bojownicy i Lux perpetua.

Przy okazji było to pierwszy poważny kontakt z prozą Andrzeja Sapkowskiego, bo jakoś tak przez niemal dwadzieścia lat, nie licząc opowiadań publikowanych z pismach okołoerpegowych, udało mi się nie przeczytać żadnej książki mistrza polskiej fantasy. Ale w ostatnim roku, głównie dzięki audiobookom udało mi się nadrobić zaległości.


Cóż, z pewnością nie była to miłość od pierwszego przeczytania, bo lektura trylogii husyckiej w moim przypadku nie należała do najłatwiejszych. Z jednej strony trudno nie docenić zabawy archaizmami, świetnych dialogów, nietuzinkowych bohaterów, skomplikowanej fabuły i nagłych zwrotów akcji. Z drugiej jednak strony miałem wrażenie, że powieść dłuży się niemiłosiernie, opisy są rozwlekłe, a wartka z początku akcja miejscami zwalnia, a nawet zatrzymuje się.


Nie będę państwa zanudzał szczegółami fabuły, ani tym bardziej recenzował poszczególnych tomów, bo jeśli ktoś jest zainteresowany bardziej profesjonalnymi recenzjami trylogii husyckiej to polecam lekturę wpisów opublikowanych na blogu KsiOnsHka oraz na łamach serwisu gildia.pl.


Od siebie dodam tylko, że pomimo pewnych trudności z odbiorem, lektura trylogii była dla mnie ciekawym i emocjonującym przeżyciem. Choć zdecydowanie więcej więcej emocji dostarczyła mi druga wersja powieści.

Odsłona druga


Wszystko co mogłem uznać za wadę w przypadku drukowanej powieści okazało się zaletami w przypadku audiobooka, bowiem wyreżyserowane przez Janusza Kukułę słuchowisko to prawdziwa megaprodukcja, w realizacji której udział wzięło blisko dwustu aktorów, z efektami dźwiękowymi studia Fonopolis i muzyką skomponowaną przez Adama Skorupę. Audiobooka słuchałem po raz pierwszy jeżdżąc do pracy. Teraz korzystając z każdej wolnej chwili słucham go po raz drugi.

Zgrabnie wyreżyserowane słuchowisko wciąga w wykreowany przez Andrzeja Sapkowskiego świat nadając mu tych wymiarów, których zabrakło drukowanej powieści. I nie jest to jedynie kwestia braku wyobraźni, bowiem książka i słuchowisko różnią się tak jak czarno-biała i kolorowa fotografia. Bowiem w teatrze Polskiego Radia powstało niesamowite dzieło, które dla mnie jest prawdziwym mistrzostwem świata.


Więcej o audiobooku możecie przeczytać między innymi na stronie wyborcza.pl, a fragment słuchowiska możecie odsłuchać na youtubie.



Podsumowanie

Niezależnie od formy którą wybierzecie, moim zdaniem, warto zapoznać się z trylogią husycką, bowiem jest to ciekawa, napisana z dużym kunsztem i rozmachem epicka powieść o nietuzinkowych bohaterach niesionych przez rydwan historii przez historyczne czasy.

Pozycja tym bardziej obowiązkowa, jeśli gracie w RPG. Raz, że trylogia to świetny materiał na kampanię. I jeśli kiedyś wrócę do mistrzowania WFRP to z pewnością sięgnę po  Narrenturm, Bożych bojowników i Lux perpetuę i zrobię z powieści kampanię, w której zmagać będą się ze sobą w bratobójczej wojnie wyznawcy Sigmara i Ulryka. A dwa, jest to bardzo dobry warsztat dla MG, który słuchając nagranej w studiu Polskiego Radia powieści może się bardzo dużo nauczyć nie tylko w kwestii narracji.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście to trylogię husycką w wersji drukowanej możecie nabyć TUTAJ, zaś słuchowisko dostępne jest między innymi TUTAJ.


I na tym kończę. Przymus podzielenia się w szanownym państwem-draństwem wrażeniami ze słuchowiska chodził za mną od kilku tygodni, a skoro dałem mu upust to zakładam słuchawki i wracam do XV wiecznej Europy w której dzieją się rzeczy historyczne.


Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

środa, 9 stycznia 2013

Wojownicy Ulryka

Powoli zaczynam nadrabiać zaległości w lekturze książek z Czarnej Biblioteki, których akcja osadzona jest w uniwersum Warhammera.

Właśnie jedną z takich pozycji są Wojownicy Ulryka, i choć z zasady z dużą dozą nieufności i całkiem sporymi obawami podchodzę do lektury historii osadzonych w świecie Warhammera antologia opowiadań autorstwa Dana Abnetta, Nika Vincenta i Jamesa Wallisa całkiem przyjemnie mnie zaskoczyła.

Wbrew temu co sugeruje tytuł książki oraz informacja na okładce, Wojowników Ulryka równie dobrze można potraktować jako powieść, gdzie poszczególne opowiadania stanowią kolejne rozdziały książki. Bowiem, choć można uznać iż każda z historii stanowi sama w sobie zamkniętą całość to razem splatają się na niezłą powieść, która może inspirację do stworzenia ciekawej kampanii w WFRP. Ciekawej tym bardziej, że Templariusze Ulryka nie są jedynymi bohaterami historii, a w powieści, której akcja toczy się oczywiście w Mieście Białego Wilka, znalazło się jeszcze miejsce dla dręczonego wspomnieniami z przeszłości kapłana Morra oraz żyjącego w dzielnicach biedoty łotra. Ponadto w opowiadaniach zawarto wiele opisów Miasta Bialego Wilka, które bardzo dobrze oddają klimat Middenheim - tłocznego, niebezpiecznego miasta wzniesionego na wysokiej skale górującej nad mrocznymi lasami.

Lektura Wojowników Ulryka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i z czystym sercem mogę polecić książkę nie tylko fanom uniwersum Warhammera.

Gdyby ktoś był zainteresowany recenzjami Wojowników Ulryka to można je przeczytać między innymi na łamach Poltergeista oraz Paradoksu.


Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,

dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

środa, 5 grudnia 2012

Upadek Królów

Upadek Królów to (niestety) ostatnia część Cyklu Trojańskiego.

Z książkami Davida Gemmella mam dwa problemy. Po pierwsze, po zakończeniu lektury, zaczarowany powieścią, długo nie mogę dojść do siebie. Po drugie, każda książka, którą przeczytam po powieści zmarłego w 2006 roku Anglika wydaje się marna.

Upadek Królów, który jest zwieńczeniem jednej z najlepszych opowieści jakie dane mi było przeczytać w życiu (a przeczytałem ich wiele), nie jest tu wyjątkiem. I choć wielu obawiało się wpływu jaki Stella może mieć na powieść, to żonie Davida Gemmella należy się wielki szacunek, za trud jaki podjęła po śmierci swojego męża. Co więcej ostatnia część cyklu jest równie fantastyczna jak dwa poprzednie tomy.

Jeśli szanowne państwo-draństwo nie miało jeszcze przyjemności zapoznać się z powieściami Davida Gemmella to zachęcam do lektury. To obowiązkowa lektura nie tylko dla fana fantastyki.

I na koniec polecam recenzje opublikowane na paradoks.net.pl oraz MajinFox i na łamach Katedry.