Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sigmar Młotodzierżca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sigmar Młotodzierżca. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 września 2025

Młot, stal i nienawiść. O modlitwie, która kuje bohaterów.
Hammer, Steel and Hatred. On the prayer that forges heroes.

W świecie, gdzie z każdego boru szczerzą się kły Chaosu, a zdrada kryje się w cieniu, wiara nie może być cichym szeptem. Musi być rykiem. Oto Litania Nienawiści - modlitwa Sigmarytów, która hartuje dusze lepiej niźli kowal stal.

Czasem, gdy przeszukuję stare woluminy, trafiam na coś, co przykuwa mnie do fotela nie siłą opisów, ale surową, brutalną prawdą. Nie chodzi o traktaty taktyczne czy kroniki bitew. Chodzi o modlitwę.

Znalazłem ją, zapisaną nierównym pismem na marginesie jakiegoś raportu łowcy czarownic. To nie była elegancka litania z Altdorfu. To był wojenny okrzyk, wykuwany w ogniu bitew i chłodzie zdrady. Litania Nienawiści.

To nie jest modlitwa o deszcz czy urodzaj. To modlitwa o przetrwanie. W świecie gdzie każdy dzień może być ostatnim, a wróg czai się za każdym drzewem i w każdym sercu, próżne błagania na nic się zdadzą. Potrzebna jest żelazna wola. I żelazna nienawiść.

Nienawiść nie jest tu brakiem cnót. Jest narzędziem. Tarczą przeciwko zwątpieniu. Młotem, którym rozbija się czaszki wrogów. Ogniem, który oczyszcza świat ze skażenia. Sigmaryci nie nienawidzą dla samej nienawiści. Nienawidzą celowo. Ich nienawiść jest skierowana, zhierarchizowana i uporządkowana, jak regiment na paradzie.

Przeczytajcie. Usłyszcie w myślach ten chóralny ryk, stukot młotów o tarcze i głos Prezbitera-wojownika, zdolny zagłuszyć wrzawę bitwy.

In the dark world of dangerous adventures where Chaos bares its fangs from every forest and treachery lurks in the shadows, faith cannot be a whisper. It must be a roar. This is the Litany of Hatred - the Sigmarite prayer that forges souls better than any smith forges steel.

Sometimes, while browsing through old tomes, I stumble upon something that pins me to my seat - not by the power of descriptions, but by its raw, brutal truth. It is not tactical treatises nor chronicles of battles. It is a prayer.

I found it, scribbled in uneven letters on the margin of some witch hunter’s report. This was no elegant litany from Altdorf. This was a war cry, forged in the fire of battle and the chill of betrayal. The Litany of Hatred.

This is no prayer for rain or harvest. It is a prayer for survival. In the world where each day may be the last and an enemy lurks behind every tree and in every heart, sweet pleas are of no use. What is needed is an iron will. And iron hatred.

Hatred, however, is not a lack of virtue. Hatred is a tool. A shield against doubt. A warhammer with which to shatter the skulls of mortal enemies. The fire of a burning pyre that cleanses the world of taint and corruption. Sigmarites do not hate for the sake of hatred. They hate with purpose. Their hatred is directed, hierarchical, and orderly, like a regiment on a parade.

Read it. Hear in your mind the choral roar, the pounding of hammers on shields and the priest’s voice drowning out the clamour of battle.



Litania Nienawiści

(Zaczyna się uderzeniem młota bojowego o stal albo gromkim trzaskiem mieczy uderzających o tarcze)

Prezbiter: Święty Mocarzu! Ojcze i Założycielu!

Wierni: Wysłuchajże naszych głosów!

Prezbiter: Sigmarze, któryś czaszkę Mrocznego Boga w proch obrócił!

Wierni: Racz nam dać siły Twego ramienia!

Prezbiter: Sigmarze, któryś plemiona człowiecze w jedno złączył!

Wierni: Racz nam dać jedność Twego ludu!

Prezbiter: Sigmarze, co sądzisz sprawiedliwie i gniewnym okiem patrzysz na bluźnierców!

Wierni: Niechaj zapłacą za zbrodnie swe! Ave! Ave! Ave!

Prezbiter: Czy wyrzekniecie się słabości?

Wierni: WYRZEKAMY SIĘ!

Prezbiter: Czy wyrzekniecie się zwątpienia?

Wierni: WYRZEKAMY SIĘ!

Prezbiter: Czy wyrzekniecie się litości dla nieprzyjaciela?

Wierni: NIGDYŻ JEJ NIE ZNALIŚMY!

Prezbiter: Wyrzeczcie się Zdrajcy, co szeptem wątpić każe w Wolę Imperium!

Wierni: ŚMIERĆ ZDRAJCY! AVE SIGMAR!

Prezbiter: Wyrzeczcie się Zielonoskórych i półkrwi orków, plugawych ćwoków, co ziemie Przodków pustoszą!

Wierni: ŚMIERĆ ĆWOKOM ZIELONYM! AVE SIGMAR!

Prezbiter: Wyrzeczcie się Elfów Mrocznych, rozbójników morskich i pożeraczy dusz!

Wierni: ŚMIERĆ ROZBÓJNIKOM! AVE SIGMAR!

Prezbiter: Wyrzeczcie się Elfów Wysokiego Rodu, co w pysze zdradliwej przyjaźń udają, jeno zwątpienie sieją!

Wierni: ŚMIERĆ KŁAMLIWYM ELFOM! AVE SIGMAR!

Prezbiter: Wyrzeczcie się Elfów Leśnych, co w cieniu borów czczą bożki krwi i zdrady!

Wierni: ŚMIERĆ DZIKIM ELFOM! AVE SIGMAR!

Prezbiter: Wyrzeczcie się Nieumarłych, przeklętych przez Morra, co z grobów swych powstają!

Wierni: ŚMIERĆ WYRODKOM MORRA! AVE SIGMAR!

Prezbiter: Wyrzeczcie się czcicieli Starych Bogów, demonów leśnych i krwawych bożków!

Wierni: ŚMIERĆ POGAŃSKIM CZARTOM! AVE SIGMAR!

Prezbiter: Wyrzeczcie się Mrocznych Bogów i ich przeklętego nasienia, Chaosu, co świat kala!

Wierni: ŚMIERĆ SŁUGOM CHAOSU! ŚMIERĆ! ŚMIERĆ! ŚMIERĆ! AVE! AVE! AVE!

Prezbiter: Niechaj nienawiść płaszczem waszym będzie!

Wierni: Obroni nas od bluźnierstw ich!

Prezbiter: Niechaj nienawiść młotem waszym będzie!

Wierni: Czaszki i zbroje ich w proch obróci!

Prezbiter: Niechaj nienawiść ogniem waszym będzie!

Wierni: Spopieli ciała ich i dzieła ich!

Prezbiter: Niech krew ich rowami spływa!

Wierni: A proch ich niechaj wiatr poniesie!

Prezbiter: Niechaj grozy ich nie uznajemy!

Wierni: Jeno ŚMIERĆ ich uznajemy!

Prezbiter: A pamiętacie-li Dawnych Sprzymierzeńców?

Wierni: PAMIĘTAMY KRASNOLUDY!

Prezbiter: Trwaćże będziecie w sojuszu z nimi?

Wierni: TRWAĆ BĘDZIEMY! KRWIĄ I STALĄ!

Prezbiter: Dźwigniecie-li z nimi młot i topór na wrogów Imperium?

Wierni: DŹWIGNIEMY! ZA BRACI Z KARAZ ANKOR! AVE SIGMAR!

Prezbiter: Za Imperium!

Wierni: ZA SIGMARA!

Prezbiter: Za wolność rodu ludzkiego!

Wierni: ZA ZWYCIĘSTWO!

Prezbiter: Zwycięstwo albo Zagłada!

Wierni: NIE MA POŚRÓD NAS LITOŚCI!

(Kończy się odmawianie Litanii Nienawiści: bojowy młot po raz ostatni uderza o stal. Na chwilę nad zgromadzonymi zapada cisza, a potem prezbiter i wierni wznoszą głośny krzyk.)

Wszyscy: ZA SIGMARA! AVE! AVE! AVE!

Litany of Hatred

(It begins with a hammer striking steel or the loud clash of swords on shields)

Warrior-Priest: Holy Champion! Father and Founder!

Crowd: Hear our voices!

Warrior-Priest: Sigmar, who shattered the skull of the Dark God!

Crowd: Grant us the strength of Your arm!

Warrior-Priest: Sigmar, who united the tribes of Man!

Crowd: Grant us the unity of Your people!

Warrior-Priest: Sigmar, who judges justly and casts His wrathful eye on blasphemers!

Crowd: Let them pay for their crimes! Ave! Ave! Ave!

Warrior-Priest: Do you renounce weakness?

Crowd: WE RENOUNCE IT!

Warrior-Priest: Do you renounce doubt?

Crowd: WE RENOUNCE IT!

Warrior-Priest: Do you renounce mercy for the foe?

Crowd: WE NEVER KNEW IT!

Warrior-Priest: Renounce the Traitor, who whispers against the Will of the Empire!

Crowd: DEATH TO THE TRAITOR! AVE SIGMAR!

Warrior-Priest: Renounce the Greenskins and half-orc mongrels, vile dullards who lay waste to the Ancestors’ lands!

Crowd: DEATH TO THE GREENSKIN FILTH! AVE SIGMAR!

Warrior-Priest: Renounce the Dark Elves, sea-raiders and devourers of souls!

Crowd: DEATH TO THE RAIDERS! AVE SIGMAR!

Warrior-Priest: Renounce the High Elves, who in pride feign friendship but sow only doubt!

Crowd: DEATH TO THE LYING ELVES! AVE SIGMAR!

Warrior-Priest: Renounce the Wood Elves, who in forest shadows worship idols of blood and treachery!

Crowd: DEATH TO THE WILD ELVES! AVE SIGMAR!

Warrior-Priest: Renounce the Undead, cursed by Morr, who rise from their graves!

Crowd: DEATH TO MORR’S OUTCASTS! AVE SIGMAR!

Warrior-Priest: Renounce the worshippers of the Old Gods, forest demons and bloody idols!

Crowd: DEATH TO THE PAGAN DEMONS! AVE SIGMAR!

Warrior-Priest: Renounce the Darker Power and its accursed spawn, Chaos that taints the world!

Crowd: DEATH TO THE SERVANTS OF CHAOS! DEATH! DEATH! DEATH! AVE! AVE! AVE!

Warrior-Priest: Let hatred be your cloak!

Crowd: It shall guard us from their blasphemies!

Warrior-Priest: Let hatred be your hammer!

Crowd: It shall crush their skulls and their armour!

Warrior-Priest: Let hatred be your fire!

Crowd: It shall burn their bodies and their works!

Warrior-Priest: Let their blood run in ditches!

Crowd: And let the wind scatter their ashes!

Warrior-Priest: Let us not acknowledge their terrors!

Crowd: ONLY DEATH DO WE ACKNOWLEDGE!

Warrior-Priest: Do you remember the Ancient Allies?

Crowd: WE REMEMBER THE DWARFS!

Warrior-Priest: Will you keep faith with them?

Crowd: WE SHALL KEEP FAITH! WITH BLOOD AND STEEL!

Warrior-Priest: Will you raise hammer and axe with them against the enemies of the Empire?

Crowd: WE SHALL RAISE THEM! FOR OUR BROTHERS OF KARAZ ANKOR! AVE SIGMAR!

Warrior-Priest: For the Empire!

Crowd: FOR SIGMAR!

Warrior-Priest: For the freedom of Mankind!

Crowd: FOR VICTORY!

Warrior-Priest: Victory or Doom!

Crowd: THERE IS NO MERCY AMONG US!

(The prayer ends: the hammer strikes steel one last time. Silence falls, and then a roar rises from all assembled.)

ALL: FOR SIGMAR! AVE! AVE! AVE!



I zapada cisza. Ta modlitwa to nie błaganie. To manifest przetrwania. To psychologiczna broń, która zamienia strach w gniew, a zwątpienie w żelazną determinację. Każe nazwać po imieniu każde zło, każdy rodzaj zagrożenia, by się go nie bać, by go nienawidzić. By wiedzieć, że jest inny.

A potem, w samym sercu tej nienawiści, przychodzi moment na pamięć. Pamięć o sojuszu z Krasnoludami. To pokazuje, że Imperium nie jest ślepym monolitem. Wie, kim są jego nieliczni, prawdziwi przyjaciele. To nie jest nienawiść wszystkiego, co obce. To nienawiść wszystkiego, co zagraża. To kolosalna różnica.

Można patrzeć na Warheim FS jak na grimdarkową historię o niekończącej się wojnie. Ale w tekstach takich jak ta widać jego drugie dno: opowieść o ludzkości, która, mimo wszystko, trwa. Nie przez pokojowe współistnienie, ale przez żelazną wolę, niezłomne sojusze i gotowość do niesienia młota tam, gdzie panuje ciemność.

I może, w naszym własnym, mniej mrocznym świecie, jest w tym jakaś lekcja. Nie o samej nienawiści, ale o sile wspólnoty kującej się w obliczu przeciwności. O wartości sojuszy opartych na honorze, a nie wygodzie. I o tym, że czasem, by obronić to, co dobre, trzeba unieść młot - i odpowiedzieć jednym, gromkim głosem:

Za bliskich. Za dom. Za przyszłość.

And silence falls. This prayer is no supplication. It is a manifesto of survival. A psychological weapon that turns fear into wrath, and doubt into iron resolve. It compels one to name every evil, every kind of threat, not to fear it, but to hate it. To know that it is other.

And then, in the very heart of this hatred, comes a moment of remembrance. The remembrance of the alliance with the Dwarfs. It is brilliant. It shows that the Empire is not a blind monolith. It knows who its few, true friends are. This is not hatred of all that is foreign. It is hatred of all that threatens. That is a colossal difference.

One may look upon Warheim FS as a grimdark tale of unending war. Yet in texts such as this, a deeper layer emerges: the tale of mankind that, despite all, endures. Not through peaceful coexistence, but through iron will, steadfast alliances, and the readiness to bring the hammer where darkness reigns.

And perhaps, in our own, far less grim world, there lies a lesson. Not of hatred itself, but of the strength of community forged in adversity. Of the value of alliances founded on honour rather than convenience. And of the truth that sometimes, to defend what is good, one must raise the hammer - and answer with a single, thunderous voice:

For your kin. For your home. For the future.


środa, 15 stycznia 2020

Galeria: Johann, Prezbiter Sigmara od HeresyLab.
Gallery: Johann, Warrior-Priest from HeresyLab.

W ramach #62 edycji Figurkowego Karnawału Blogowego pomalowałem trzy modele z serii Citizens of the Old World od HeresyLab, których recenzję możecie przeczytać TUTAJ.

Dziś szanowne państwo-draństwo może przyjrzeć się bliżej modelowi Johann, Prezbiter Sigmara.
As part of #62 edition of the Miniatures Blog Carnival, I painted three models from the series Citizens of the Old World from HeresyLab, whose review you can read HERE.

Today, the you can take a closer look at Johann, Warrior-Priest miniatures.



Możecie także zostać Patronami DansE MacabrE i wesprzeć projekt za pośrednictwem strony patronite.pl.

A więcej o moim udziale na patronite.pl znajdziecie TUTAJ.
You can also become Patrons of DansE MacabrE and support the project through the patronite.pl website.

And more about my participation at patronite.pl can be found HERE.


Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

wtorek, 3 października 2017

Imperium, część 71 - Prowincje. Wolne państwo-miasto Nuln & Hrabstwo Wissenlandu, część 6 - Historia i polityka, Historia Nuln - Stolica.

Po zwycięstwie na Przełęczy Czarnego Ognia w ludzkiej krainie zagościł spokój i dobrobyt. Podczas gdy Sigmar tworzył nowy porządek, Nuln pozostało pomniejszym centrum handlu. Początkowo było niczym więcej jak przystankiem dla kupców zdążających na północ. Wkrótce jednak miało się to zmienić. Sigmar uświadomił sobie, że stabilność wewnętrzna zależy od możliwości szybkiego przemieszczania się oddziałów oraz rozwoju handlu. Nakazał więc budowę dwóch wielkich dróg. Pierwsza miała prowadzić z Altdorfu (a raczej Reikdorfu, jak podówczas nazywało się to miasto) do Middenheim, a druga łączyć Altdorf z Nuln. Prace kamieniarskie zajęły kilkanaście długich lat, lecz dzięki doprowadzeniu kamiennej drogi do Nuln ranga miasta znacznie wzrosła. Kupcy z całego kontynentu docierali na ziemie Imperium poprzez Nuln, tu także sprzedawali część towarów przed wyruszeniem w górę rzeki. Wskutek napływu kupieckiego złota miasto zaczęło się gwałtownie rozwijać. Wzrost gospodarczy trwał przez wszystkie lata rządów Sigmara i jeszcze długo po jego odejściu.

Wymiana towarowa z pobliskimi warowniami Krasnoludów spowodowała umocnienie pozycji Nuln na arenie politycznej. Z tego też powodu Książę Wissenlandu zdecydował się przenieść swoją siedzibę z Pfeildorfu do Nuln. Podczas gdy zło zaczynało się gromadzić w najmroczniejszych zakamarkach Przeskoku i Górach Krańca Świata, życie w Nuln kwitło, zasilane napływem uchodźców z podbitych twierdz Krasnoludów. Krasnoludowie osiedlali się w mieście i zapoznawali ludzi z tajnikami inżynierii, kamieniarstwa oraz innych tradycyjnych gałęzi rzemiosła. Książę-Elektor Wissenlandu był oświeconym człowiekiem i dostrzegł nowe perspektywy rozwoju, jakie przed jego miastem otwierało przybycie Krasnoludów. W celu poprawienia warunków sanitarnych poprosił mistrzów kamieniarskich o wybudowanie systemu kanałów ściekowych, z którego do dziś Nuln słynie na całym świecie. Tymczasem handel wzdłuż Reiku - jedynej rzeki w Imperium wystarczająco szerokiej i głębokiej, aby mogły pływać po niej okręty morskie - zapewniał napływ towarów z tak odległych miejsc jak Marienberg, czy nawet Tilea i Estalia. Zarobione na zamorskim handlu złoto pozwoliło miastu na ekspansję poza granice ruin Elfów, na których powstało, i wniesienie murów obronnych po obu stronach rzeki.

Około 25 lat po odejściu Sigmara, na ulicach Nuln pojawił się niejaki Johan Helstrum. Ów ubogi pustelnik głosił nowe Słowo Boże. Twierdził, że objawiła mu się wizja Sigmara wstępującego do niebios. Pełen przekonania, że został powołany do służby nowemu bogu ludzkości, brat Helstrum nauczał nowej religii każdego, kto był gotów go wysłuchać. Jako że Sigmar był nieoficjalnie czczony już wcześniej, pospólstwo chętnie przyjęło nowy Kult. Wkrótce nastała moda na odrzucanie starodawnych, plemiennych tradycji i młodsze pokolenie szlachty z otwartymi ramionami przyjęło nowy, heroiczny etos boga Sigmara. Zachęcony swoimi sukcesami w rodzinnym mieście, Helstrum wyruszył na północ, do Altdorfu, z zamiarem szerzenia nowej religii. Jego działania odniosły skutek i już wkrótce w Altdorfie miała powstać pierwsza świątynia Kultu. Na wieść o tym mniejsze grupki wiernych z Nuln połączyły siły i na zboczach wzgórza, na którym stała forteca Księcia-Elektora, założyły pierwszą świątynię Sigmara, uprzedzając budowniczych w Altdorfie. Ci z ludzi, którzy pozostali wierni tradycyjnie wyznawanym bogom, postrzegali wyznawców nowej religii jako heretyków. Miasto podzieliło się na tych, którzy dochowali wierności Ulrykowi oraz na nowych wyznawców Sigmara. Na ulicach doszło do zamieszek na tle religijnym, które potem ze zdwojoną siłą wybuchły w Altdorfie. Niesnaski te, w mniejszym lub większym stopniu, trwają do dziś.

Mniej więcej w AS100, próbując powstrzymać narastającą falę przemocy wywołaną przez dwa rywalizujące ze sobą kulty w Altdorfie, Imperator Fulko przeniósł stolicę Imperium do Nuln, okazując tym samym niespodziewane poparcie wyznawcom Sigmara. Ponieważ Helstrum, wtedy już Wielki Teogonista, pochodził właśnie stąd, uważano za oczywiste, że monarcha powinien przenieść swoją siedzibę do miasta bardziej przychylnego jego przekonaniom politycznym i religijnym. W odpowiedzi na to posunięcie większość wyznawców Ulryka opuściła Nuln i udała się do Talabecklandu, gdzie Kult Pana Wilków nadal pozostawał silny. Wyznawcy Sigmara szybko zaczęli zdobywać wpływy na dworze Imperatora. Nuln, które do tej pory było jedynie punktem granicznym na mapie, zostało rzucone w wir politycznych intryg Imperium.

Zadomowiwszy się w fortecy w Nuln, Imperator Fulko rozpoczął szeroko zakrojone działania, mające na celu renowację miasta. Rzemieślnicy wykorzystali cały kamień i drewno ze starych ruin Elfów, nie pozostawiając śladu po budowlach starożytnej cywilizacji. 

Korzystając z poparcia Imperatora Fulka, Kult Sigmara czynił duże postępy w nawracaniu tych nielicznych, którzy pozostali wierni Ulrykowi, aż w końcu Kult Sigmara stał się oficjalną religią miasta. Tworzono legendy, według których Sigmar właśnie tutaj koił pragnienie wodą z rzeki Reik, kiedy obozował przed ostatecznym rozprawieniem się z Zielonoskórymi na Przełęczy Czarnego Ognia. Wtedy też miał postanowić, że Nuln stanie się stolicą przyszłego Imperium.

Przez następne 400 lat spadkobiercy Młotodzierżcy poszerzali granice swojego państwa, wybijając potwory czające się w mrocznych lasach, jaskiniach i górskich kryjówkach. Nuln stało się kolebką nauki. Następcy Fulka otwierali uniwersytety i wielkie biblioteki, które przyciągały wciąż nowe rzesze żądnych wiedzy ludzi. Nuln stało się czym więcej niż tylko miastem kupieckim. Z jednakowym powodzeniem rozwijały się tu filozofia, teologia i inne kierunki nauki.

Nuln pozostało bardzo wpływowym miastem Imperium przez setki lat, lecz w końcu korupcja bez reszty zadomowiła się wśród kleru Kultu Sigmara. Prawie w całym Imperium zaczęły wybuchać zamieszki. Jesienią AS1110 Wielki Teogonista Sigmara został zdemaskowany jako czciciel Slaanesha. Pogłoski o jego niecnych czynach krążyły już wcześniej, ale dopiero kiedy świątynia Sigmara spłonęła po szczególnie groteskowej orgii, wyszło na jaw, że wyznawcy Chaosu przeniknęli w szeregi kapłaństwa Kultu Sigmara w stolicy. Imperator Borys Złotobierny przeniósł stolicę z powrotem do Altdorfu, żeby położyć kres plotkom, jakie krążyły wokół jego osoby, a wraz z nim przesiedliła się większość szlachty i wyższych rangą prezbiterów Sigmara z Nuln. Mimo że emigracja nie objęła większości mieszkańców, i tak dała się boleśnie odczuć. Korupcja i skandale dotknęły wszystkich warstw społecznych. Wystarczyło to, aby skutecznie oddalić ludzi od bogów, a zwłaszcza od Sigmara. Wielu mieszkańców Nuln stało się zwolennikami bardziej mrocznych i nikczemnych sił.

Tamtej wiosny nowo wybrany Wielki Teogonista Kultu Sigmara został znaleziony martwy, a jego ciało pokryte było licznymi czarnymi pęcherzami. Śmierć ta zwiastowała wybuch Czarnej Plagi. Choroba szybko rozprzestrzeniła się z miasta do miasta, zabijając większość obywateli Imperium. Zapiski z tamtych lat mówią, że Czarną zarazę przeżyło jedynie trzech na każdych dziesięciu chorych. Straty wskutek zarazy były jednak niczym w porównaniu z inwazją, która miała dopiero nastąpić.


ciąg dalszy nastąpi...
(a wszystkie wpisy fluffowe opublikowane dotychczas dostępne są w czytelni).

Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

wtorek, 18 października 2016

Imperium, część 22 - Religia.

Od dawna najpotężniejszym z wielu wyznań Imperium jest Świątynia Sigmara Młotodzierżcy. Podczas wyboru Imperatora przedstawiciele tego Kultu dysponują aż trzema głosami: przywódcy Kultu, Wielkiego Teogonisty z Altdorfu oraz dwóch jego pełnomocników, czyli Lektorów, z Talabheim i Nuln. Istnieje niezliczona ilość kaplic i świątyń Sigmara, które są rozsiane po całym Imperium. Nic więc dziwnego, że żaden Imperator nie jest w stanie sprawować swojego urzędu bez poparcia Wielkiego Teogonisty. Oczywiście, działają także kapłani innych bóstw, przede wszystkim Ulryka - ale Wielki Teogonista jest najwyższym autorytetem we wszystkich kwestiach religijnych. Najwyższy kapłan Ulryka (mający swoją siedzibę w Middenheim) jest również Imperialnym Elektorem, co powoduje występowanie pewnych napięć pomiędzy kapłanami obu Kultów.

Oddawanie czci bogom Chaosu jest zabronione w całym Imperium. Zbrodnię taką karze się konfiskatą całej własności, w tym życia


ciąg dalszy nastąpi...
(a wszystkie wpisy fluffowe opublikowane dotychczas dostępne są w czytelni).

Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

niedziela, 18 września 2016

30-dniowe Wyzwanie Figurkowe. Dzień 18: Ulubiony Bohater Niezależny z uniwersum?


Witam szanowne państwo-draństwo w kolejnym dniu 30-dniowego Wyzwania Figurkowego! Mam nadzieję, że niebawem pod tym postem pojawi się wiele komentarzy z odnośnikami do waszych wpisów, w których zaprezentujecie swoje ulubione gry bitewne!
***
O ulubionych Bohaterach Niezależnych napisałem też przy okazji 15 dnia 30-dniowego Wyzwania WFRP. Dziś, jeśli pozwolicie skupię się na jednej postaci, którą jest Luthor Huss, Prorok Sigmara Młotodzierżcy.




***
Dzięki za uwagę! Więcej informacji na temat 30-dniowego Wyzwania Figurkowego znajdziecie TUTAJ!Zachęcam szanowne państwo-draństwo do aktywnego udziału!

Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

piątek, 16 września 2016

Recenzja: Warrior Priest od BlackChapel Miniatures.
Reviews: Warrior Priest from BlackChapel Miniatures.

Serdecznie zapraszam do lektury recenzji modelu Warrior Priest od BlackChapel Miniatures, hiszpańska firma dołączyła do grona sponsorów turnieju Warheim FS - Śmiech Mrocznych Bogów... który odbył się 11 czerwca 2016 roku w Katowicach w klubie Inny Wymiar.

Model Warrior Priest otrzymałem solidnie zapakowany w kartonowe pudło wraz z innymi nagrodami na turniej. Model został zapakowany w blister, wewnątrz którego znalazły się dwa metalowe elementy, gąbka zabezpieczająca figurkę przed uszkodzeniem oraz firmowe ulotki 
BlackChapel Miniatures.

Ślady podziału formy i nadlewki są nieliczne i łatwe do usunięcia. Wewnątrz blistra znajduje się odlany w całości model duchownego oraz odlany osobno obuch młota bojowego.

Figurka przedstawia absolutnie ikonicznego, absolutnie klasycznego i absolutnie kanonicznego Prezbitera Sigmara znanego z uniwersum Warhammer Fantasy.


Po raz kolejny BlackChapel Miniatures zrobiło model, który z powodzeniem może konkurować ze wzorami duchownych Sigmara od GW.
I welcome you on Friday and I cordially invite you to read the review model Warrior Priest from BlackChapel Miniatures, a Spanish company joined the noble circle sponsors of the Tournament Warheim FS - Laughter Dark Gods... which took place on June 11, 2016 in Katowice in the club Inny Wymiar.

Miniatures Warrior Priest I gained solidly packed in a cardboard box along with other prizes for the tournament. The model is packed in a blister pack, inside which there were two metal parts, sponge protection against damage to the miniatures and corporate leaflets BlackChapel Miniatures.


Traces of parting and trapping are few and easy to remove. Inside the blister is cast in the whole model priest and cast separately head of warhammer.

Miniature presents absolutely iconic, absolutely classic and absolutely canonical Warrior Priest of Sigmar known from universe of Warhammer Fantasy.

Once again BlackChapel Miniatures made model that can successfully compete with the models Warrior Priest of Sigmar from GW.





I to wszystko na dzisiaj.

Jeśli spodobał ci się wpis to udostępnij post oraz kliknij na umieszczone poniżej gwiazdki, kwadraty oraz inne G+1 czy FB lubię to!.
And that's all for today. 

If you liked this entry share post and leave mark by clicking on the stars, squares and other G+1 or FB like it !.

Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS. 

środa, 14 września 2016

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #25: Obrońca.
Galeria: Volkmar the Grim, Wielki Teogonista Kultu Sigmara

Witam szanowne państwo-draństwo w dwudziestej piątej odsłonie Figurkowego Karnawału Blogowego

Gdyby jeszcze ktoś z szanownego państwa-draństwa czytających DansE MacabreE nie wiedział, FKB to inicjatywa którą w polskiej wargamingowej blogosferze rozpoczął Inkub prowadzący bloga Wojna w miniaturze.


Do tej pory, co łatwo wywnioskować po tytule posta, odbyły się dwadzieścia cztery edycje, których podsumowania znajdziecie TUTAJ


Gospodarzem dwudziestej piątej edycji jest Krzysztof, którzy na łamach bloga Dust Brothers opublikowali wprowadzenie zawierające temat na wrzesień, czyli Obrońca!


To tyle tytułem wstępu, zapraszam do lektury.

***
W ramach #25 edycji Figurkowego Karnawału Blogowego pomalowałem model Wielkiego Teogonisty znanego jako Volkmar the Grim od Games Workshop. W Warheim FS model w przyszłości zostanie zdegradowany do roli Arcylektora i pojawi się jako Postać Dramatu dla kompanii Łowców czarownic i Sióstr Sigmara.
Zbierzcie się bliżej i słuchajcie, czyście chłopstwo czy woje, zrodzeni wysoko czy nisko. Oto słowa przeznaczone dla was, czyż bowiem wszyscy nie jesteście ludźmi zrodzonymi w Imperium? 
Widzę, że kiwacie głowami. Słuchajcie i rozważajcie. Być człekiem zrodzonym w Imperium, znaczy być drobną częścią większej rzeczy. Ażeby przyjąć tę rolę, człek musi znać miejsce swe w dziele Świata. 
Pierwszym z obowiązków człowieka jest radować się! Bowiem Imperium to chwała na ziemi! To światło, które rozpędza mroki zła! Nigdy wcześniej ludzkość nie stworzyła równie wielkiego o godnego dzieła! 
Każdy człek pospolitego urodzenia tę rzecz wiedzieć musi, choć nie może jej dostrzec. Nawet sam błogosławiony Imperator, stojąc na murach swego pałacu, a nawet z najwyższej wieży Middenheim, nie ogarnie wszystkich granic swojego dominium. Człek, choćby jechał na dobrym wierzchowcu, straci pełne pół roku życia, jeśli zapragnie przemierzyć Imperium z jednego końca na drugi. A jak wielu ludzi spośród pospólstwa i gminu kiedykolwiek wyruszyło dalej niż poza granice swej wioski albo opuściło ziemie swego pana? Oni nic nie wiedzą o większej całości ponad to, co mówią im podróżni i uczeni. Tacy ludzie nigdy nie ujrzeli budowli wznioślejszej niż niewielki dom gildii w ich własnej mieścinie albo wieży potężniejszej niż dzwonnica w ich biednej wiosce. 
Jednako, jak uczyli nas starożytni myśliciele, choć nie możemy czegoś zobaczyć, nie znaczy, że tego nie ma. Nie widzimy słońca w nocy, ale wszak wiemy, że śpi ono bezpiecznie w swej jamie pod ziemią. Nie widzimy wszechpotężnego Sigmara, jednak nie wątpimy, że zawsze czuwa nad nami. 
Takoż jest w Imperium. Jesteśmy opasami jego wielką domeną, w której są góry i doliny, lasy i pastwiska, rzeki i trzęsawiska, a także liczne osady i większe miasta, ludzie zrodzeni z pospólstwa, jak również ci szlachetnego rodu. Ale nigdy nie zobaczymy tego jako całości. 
Mądrością wszak jest poznanie całości poprzez poznanie jej części. W wielkim Altdorfie, w błyszczących salach najgodniejszego ze wszystkich pałaców, jest cudownie piękna komnata. Kolumny całe spowite w złote liście okalają wielkie okna wyglądające na pyszniącą się poniżej rzekę Reik. Na ścianach zwisają liczne gobeliny, na których złotą nicią wyszyto sceny łowieckie, wojen i zwycięstw Pana naszego Sigmara, wodza Unberogenów. Wspaniały to widok! Ale to podłoga najbardziej przyciąga wzrok ku sobie.

Na szerokiej powierzchni zręczną sztuką wyłożona została mozaika z lakierowanego drewna i szlifowanych metali, tworząc ze szczegółami wielką mappa mundi, mapę krainy, którą zwiemy Imperium. Niewielu ludzi miało przywilej oglądania tejże mappa mundi, ale mimo iż czegoś nie widzimy, nie znaczy, że to nie istnieje. 
Ja to oglądałem. Widziałem ją rozświetloną przez świecie. Cóż to za dzieło… 
Granice Wielkiej Mapy wykonano z drewna atłasowego obszytego srebrną nicią, która obrazuje skute lodem rubieże naszej domeny. Niemal nieprzerwany krąg majestatycznych gór otacza Imperium niczym wysokie brzegi wielkiego pucharu. W jego wnętrzu zawarta jest życiodajna krew Imperium i całe jego bogactwo. 
Płyty z marmuru i drewna różanego łączą się z polerowanymi panelami zielonej miedzi i rdzawego brązu, przedstawiając obszary prowincji, a rozety z dębu i klonu, okolone złotym drutem, znaczą położenie wielkich miast. A wokół nich mniejsze grody, jako płaskie guzy z kości słoniowej. Sieć rzek i ich dopływów wyryto z masy perłowej okutej w szlachetną stal. Jeziora to okruchy zwierciadeł. Rozległe puszcze królestwa, jako kołki z hebanu, znaczą całą mozaikę, niczym sierść pstrokatej klaczy. 
Podziwiajcie kunszt artysty! Oto Nordland patrzący w morze. Tamże Ostland i Hochland, w puszcze odziane, przecięte skłębioną masą Gór Środkowych. Na wschodzie Ostermark strzegący granicy przed mroźnym uściskiem Kisleva. Tam wiejski Stirland i Kraina Zgromadzenia w cieniu Gór Krańca Świata ukryte. Na południu Averland i Wissenland, od południowego wschodu okolone łańcuchem Gór Czarnych, a od zachodu przez Góry Szare. A tam Talabeckland, Middenland i Reikland - serce Imperium. 
Spójrzcie uważnie teraz na dumne miasta: Nuln, pachnąca czarnym prochem kuźnia Imperium; Talabheim, Oko Lasu i jego niezdobyte mury chroniące pastwiska przed leśnymi ostępami; Middenheim, miasto Białego Wilka, skalisty bastion wznoszący się nad światem; Altdorf, królewski gród, klejnot w koronie Imperium. A oto także Wolfenburg, niezłomny strażnik rubieży Ostlandu. 
Podziwiajcie! Radujcie się! Oto Imperium człowieka! Wyobraźcie sobie panowie tą piękną komnatę, zobaczcie ją w pogodny letni wieczór, jak wtedy, gdym ją oglądał. Pojawiają się słudzy, odziani w znakomite liberie. Wznoszą płonące świecie na złotych lichtarzach… Jedną! Drugą! Tuzin! I więcej jeszcze! Kładą je, każdą z osobna, na Wielkiej Mapie, by oznaczyć potężne grody i zamki. A potem także małe ogarki, też zapalone. Wnosi je więcej sług. Kładą je, znacząc mniejsze miasta i osady. Cóż to za widok! W ostatnich promieniach zachodzącego słońca wpadających przez okna. Wielka Mapa płonie tysiącem punktów światła, konstelacją, która kreśli migotliwy kształt na chwałę potęgi naszej krainy! 
Tym człek radować się może. 
Lecz słuchajcie mnie teraz. Jeśli pierwszym obowiązkiem człowieka jest radować się, drugim - strzec się. Bowiem przy całym złotym splendorze Imperium, przy całym jego bogactwie, wiedzy i posągach z kamienia, pamiętać należy o wielkim i wiecznym zagrożeniu, o wrogach liczniejszych niż wszystkie drzewa w lesie. 
Czają się w ciemności. W lodowatym mroku za niedosiężnymi górami, w cieniu głębokich puszcz, w grobowych ciemnościach pod ziemią. Czyhają w ruinach, w zakazanych miejscach, w wysokiej trawie porzuconych pól, w zielonoczarnych ostępach zapomnianych lasów. Roją się w zakurzonych katakumbach, pełzają pod granitem samotnych wzgórz, nawiedzają się walące ruiny wiosek, od dawna opuszczonych przez ludzi. Wdzierają się nawet do naszych snów. Z gdy zmrok nadchodzi, jak nocne ptactwo ruszają na żer, zapalczywi, chciwi, dzicy, żarłoczni i nienasyceni. 
Wrogowie są starsi od nas, starsi nawet od plemion ludzkich z których wyrosło Imperium. Znają tylko jeden zew: Zabić wszystkich! Chcą podpalić świat, zesłać na nas zagładę i ponieść nasze głowy nabite na włócznie! 
Boicie się? Słusznie czynicie! Oni chcą uczynić z nas trofea wojenne, obalić nasze mury i spalić nasze zboża! Nasze kobiety, nasze dzieci, nikt nie ocaleje ze straszliwej rzezi! 
Zatem musimy wypatrywać ich pierwszych poruszeń i ostrzyć nasze miecze. Rozstawić straże na murach. Zamykać bramy o zmroku. Słuchać szeptów wiatru i odgłosów jakie niesie. Nie ufać ciemności ani szuraniu szczurów, a nawet sąsiadom, których czyny zdają się nam dziwaczne. Wróg przybrać może każdy kształt i mamić nas złudzeniem. 
Niektórzy z nich to bestie z mroku zrodzone. Niektórzy to dzicy barbarzyńcy. Są też plugawi zdrajcy za naszymi murami ukryci. Większość nie zna naszych dumnych i potężnych bogów, a jeśli tak jest, widzą w nich tylko jasne istoty, które pragną obalić i zdeptać. Mają własne duchy, dzikie bóstwa i demony, które czczą z rozpasaną żądzą i którym składają ofiary z krwi. 
W imię Sigmara wyrzekamy się wszelkich bluźnierczych istot! 
Cóż mnie tam wrogowie, mówicie. Czynię swe rzemiosło, płacę dziesięcinę i śpię twardo, a jeszcze żem nie widział żadnego z nich. 
Tak powiadacie? Tak? Strzeżcie się! Bowiem choć ich nie możecie zobaczyć, nie znaczy to, że ich tam nie ma. 
Rozważcie ślady ich dokonań. Są w Imperium miejsca jałowe, z dala od siedlisk ludzi, gdzie stoją ruiny żywiołami smagane. Sam widziałem takie budowle i zaświadczyć o nich mogę. Czas i kaprysy pogody odarły je z blasku, ale nadal łacno dojrzeć, że ruiny te nie zostały wzniesione ludzkimi rękami. To dzieło innych ludów, innych ras, jakie zamieszkiwały te ziemie na długo przed nadejściem Unberogenów. Możemy domyślać się, że są to relikty gasnących ras niziołków, nieposkromionych krasnoludów, których czasami witamy jako sprzymierzeńców, a nawet, być może, samych Wyniosłych żyjących w ostępach pradawnych kniei. 
Kimkolwiek byli ich twórcy, teraz to ledwie ruiny. Zimne i martwe. Ale mówią nam o wielkiej sile i potędze obronnej. Niedostępne bastiony, wysokie wieże, fortyfikacje, grube mury. 
Jednakże żadne z nich nie przetrwało. Mimo całej swojej potęgi, zostały pokonane u zarania czasu, rzucone na żer ognia i splądrowane. Nawet one nie powstrzymały dzikiego naporu wrogów z ciemności. Nawet one nie przetrwały! 
Ale my musimy. Takoż wam powiadam z mocą mego serca. Musimy strzec się cały czas i być gotowi - chłop w polu czy rycerz na koniu jednako - aby walczyć. Za Sigmara! Za Imperatora! 
Imperium stoi od dwudziestu pięciu stuleci. Odepchnęło zielonoskóry pomiot z gór, hordy plemienne z północy, najazdy bluźnierczych Mrocznych Bogów we własnej osobie. Czy Imperium będzie stało przez następne dwadzieścia pięć stuleci, zależy to od każdego człeka, który zrodził się jako syn jego! Od ciebie, i ciebie, i ciebie! 
Radujcie się, lecz strzeżcie! Oto przestroga i nauka dla każdego z was. Pamiętajcie o Mapie Imperium, wspaniałej, oświetlonej tysiącami świec. Potęga Imperium jest olbrzymia, a dokonania wspaniałe i niezrównane. Żadne dzieło człowieka nie jest bardziej warte obrony i zachowania po wsze czasy. 
Ale wieczorne światła bledną, a noc zakrada się za oknami. W cudownej komnacie zbierają się cienie, coraz głębsze, ciemniejsze, aż nie widzimy już mapy. Lśnią tylko płomyki ogarków, tysiąc gniewnych lecz kruchych światełek w mroku. Jakże drobne wydają się teraz, jakże odległe od siebie nawzajem! Jakież połacie ciemności dzielą jedne od drugich! 
A w ciemnościach przestajemy widzieć. Ale oni tam są! Nasi wrogowie! Wrogowie ludzkości! Czekają w mroku! 
Nocny wiatr wzmaga się za oknami. Zamknijcie je szybko, nim będzie za późno! Wzbudzone płomyki chwieją się rozpaczliwie w czerni. Jeden po drugim migoczą i gasną. 
Jak szybko wygasły. Jak łatwo je zdmuchnąć. 
Jak głęboka jest ciemności, która pozostała. 
Odejdźcie stąd, lecz zapamiętajcie naukę. Chwalcie Sigmara i wiedźcie swoje życie. Handlarz, bakałarz, drwal, żołnierz, karczmarz, woźnica, sługa… Idźcie, każdy do swojej pracy i bogaćcie się. Ale dotrzymujcie wiary w bogów, świętujcie obrzędy, zamykajcie drzwi w nocy, naostrzcie swoją broń i, w imię Sigmara, trzymajcie straż wobec ciemności.
Jak szybko gasną światła!



***
I to by było na tyle. Mam nadzieję, że szanowne państwo-draństwo nie znudziło się za bardzo lekturą powyższego wpisu. Zostało jeszcze kilkanaście dni, więc zachęcam was do udziału w #25 edycji Figurkowego Karnawału Blogowego oraz propagowania inicjatywy wśród znajomych. Publikujcie wpisu na swoich blogach lub blogach swoich znajomych, a o wpisach informujcie w komentarzach na łamach bloga Dust Brothers.
***
Przy okazji niniejszej publikacji pozwoliłem sobie dość bezczelnie umieścić w tekście kilka odnośników do wpisów zamieszczonych między innymi na Danse Macabre w latach przeszłych z nadzieją, że szanowne państwo-draństwo znajdzie trochę czasu by przeczytać to, co wówczas z różnych powodów udostępniłem. Jeśli więc jeszcze tego nie uczyniliście, możecie zrobić mi dobrze i kliknąć na wyróżnione pogrubieniem odnośniki, a jeśli uznacie to za warte waszego zachodu, zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza.

I to wszystko na dzisiaj. Jeśli szanownemu państwu-draństwu spodobał się wpis i chcecie mi zrobić dobrze to udostępniajcie post oraz zostawcie po sobie ślad klikając na umieszczone poniżej gwiazdki, kwadraty oraz inne G+1 czy FB lubię to!.



Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.