Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inkwizycja Sigmara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inkwizycja Sigmara. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 lipca 2020

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #71: Chosen One. Część 2 z 2.
Galeria: Łowcy czarownic.
Gallery: Witch hunters.

Witam szanowne państwo-draństwo w drugim wpisie siedemdziesiątej pierwszej odsłony Figurkowego Karnawału Blogowego. 

Gdyby ktoś z szanownego państwa-draństwa czytającego blog DansE MacabrE jeszcze nie wiedział, FKB to inicjatywa którą w polskiej wargamingowej blogosferze 7 września 2014 roku rozpoczął Inkub prowadzący bloga Wojna w miniaturze.

Do tej pory, co można wywnioskować po tytule posta, odbyło się siedemdziesiąt edycji, których podsumowania znajdziecie TUTAJ. 

Gospodarzem siedemdziesiątej pierwszej edycji jest Pepe, który na swoim blogu Fantasy w miniaturze opublikował na początku miesiąca post z tematem przewodnim.

To tyle tytułem wstępu, zapraszam do lektury.
***
Niedługo po moim wpisie, który znajdziecie TUTAJ, Krzysztof z bloga Dziadu z Lasu wybrał 3-ci z zaproponowanych przeze mnie modeli i tym oto sposobem, uzupełniłem szeregi łowców czarownic do Warheim FS o dwóch nowych bohaterów, a właściwie to zastąpiłem modele inkwizytora oraz łowcę czarownic pochodzących z Wh40k na modele bardziej pasujące mi do konwencji fantasy.

Z pewnością trudnością przypomniałem sobie jak ma malowałem łowców czarownic niemal dekadę temu, ale wydaje mi się, że udało mi się dość wiernie powtórzyć tamten styl, choć malowałem już zupełnie innymi farbami.

Przy okazji postanowiłem też modele trochę ubrudzić, aby nadać im trochę grimdarkowego stylu.
Soon after my entry, which you will find HERE, Krzysztof from the blog Dziadu z Lasu chose the third of the models I proposed and in this way, I supplemented the ranks of the witch hunters for Warheim FS with two new heroes, or actually replaced the models of the inquisitor and the witch hunter coming from Wh40k for models more suited to my fantasy convention.

Certainly, it was difficult for me to remember how I had painted witch hunters almost a decade ago, but it seems to me that I was able to repeat that style quite faithfully, although I already painted with completely different paints.

By the way, I also decided to make the miniatures a bit dirty to give them a little grimdark style.


I na osobnych zdjęciach wybrany przez Krzysztofa model łowcy czarownic oraz Inkwizytorka, którą także pomalowałem.
And on separate photos, the model of the witch hunter chosen by Krzysztof and Inquisitor, which I also painted.


Możecie także zostać Patronami DansE MacabrE i wesprzeć projekt za pośrednictwem strony patronite.pl.

A więcej o moim udziale na patronite.pl znajdziecie TUTAJ.
You can also become Patrons of DansE MacabrE and support the project through the patronite.pl website.

And more about my participation at patronite.pl can be found HERE.

Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

poniedziałek, 23 marca 2015

Święte Oficjum Sigmara. Część 6.

Każda żywa istota jest w mniejszym lub większym stopniu zbiornikiem, w którym gromadzi się energia magiczna. Co ciekawe, w równym stopniu gromadzimy tę moc, co ją wytwarzamy. Im większy potencjał intelektualny, emocjonalny i twórczy istoty, tym większy ma ona wpływ na przepływ energii magicznych i tym bardziej jest ona podatna na ich efekty. Istota myśląca, jako bardziej podatna na Skazę, znacznie lepiej nadaje się do opętania przez demona, ponieważ może pomieścić w sobie jego esencję i świadomość w większym stopniu niż roślina czy zwierz.
- fragment Malefic Mallacrium
Opętanie
Opętanie to proces przejmowania władzy nad żywym ciałem inteligentnego stworzenia przez istotę spoza tego świata. Szamani i guślarze, którzy parają się sztuką nekromancji, czasem przywołują duchy zmarłych lub jeszcze straszniejsze istoty i pozwalają im przejąć władzę nad swymi ciałami, aby mogły przekazać swe życzenia bliskim i członkom rodziny. Takie poczynania są jak igranie z ogniem i prędzej czy później nieuchronnie kończą się tragedią. Naturalnym porządkiem rzeczy jest, że po śmierci dusza trafia do królestwa Morra. Nekromanci zaburzają ten cykl, próbując zapanować nad siłami, które lepiej pozostawić w spokoju. Niekiedy wydaje im się, że nawiązują kontakt z duszą zmarłego, lecz odpowiada im znacznie straszniejsza istota - demon.

Niektórzy śmiertelnicy rodzą się z naturalnym darem obcowania ze światem ponadnaturalnym. Większość z nich trafia do Kolegiów Magii, gdzie pod okiem doświadczonych Magistrów pobierają nauki w czarodziejskim fachu. Pozostali, którzy nie mieli takiego szczęścia, poznają tajemnice magii, ucząc się na własnych błędach. Są też tacy, którzy nigdy nie odkrywają w sobie talentu do zaklęć i wiodą spokojne, zwykłe życie, nie zdając sobie sprawy z możliwości, jakie w nich drzemią. Właśnie takich osób najpilniej poszukują demony.

Głównym powodem, dla którego tacy ludzie są łakomym kąskiem dla demonów, jest właśnie moc postrzegania niewidzialnego. Osoby obdarzone tym darem potrafią widzieć istoty niematerialne, są w stanie poczuć powiew Wiatrów Magii lub moc szczególnie silnego magicznego źródła. Niezależnie od rodzaju wrodzonego talentu, dzięki jego obecności demon jest w stanie przełamać barierę pomiędzy światami i przeniknąć z Eteru do świata materialnego, szepcząc do ucha ofiary słowa obiecujące potęgę i spełnienie życzeń.

Nie wszyscy opętani padają ofiarą złej woli demona. Część nieszczęśników, którzy kończą życie na ołtarzu ofiarnym jakiegoś mrocznego kultu, zostaje przed śmiercią opętana, gdy heretycki kapłan lub czarnoksiężnik przyzywa złe duchy, aby posiadły ciało ofiary. Często zdarza się, że opętaniu ulegają młodzi i nieostrożni czarodzieje, którzy nie zapanowali nad magicznymi energiami, otwierają bramy Domeny Chaosu i na krótko pozwalają demonowi zawładnąć swoim ciałem. Niezależnie od metody, efekty opętania są takie same.

Demon, który pragnie opętać człowieka, nigdy nie zdradza swojej prawdziwej natury. Gdyby tak się stało, ofiara mogłaby go odrzucić lub spróbować oprzeć się jego zakusom. Zamiast tego demon zasiewa w myślach ofiary ziarno zepsucia, obiecując spełnienie skrywanych głęboko pragnień, sprytnie podkopując siły moralne i czystość ducha. Z tego powodu niezwykle trudno jest odkryć demona, który próbuje opętać człowieka. Zwykle nie ma śladów, które mogłyby naprowadzić łowcę czarownic na jego trop, bowiem demon nie jest głupi i działa ostrożnie, metodycznie oraz skrycie. Bardzo często dzieje się tak, że obiekt zakusów demona odkrywa nagle, iż w jego głowie rozbrzmiewają myśli, które wcale doń nie należą. W takim przypadku umysł zaczyna zsuwać się w otchłań szaleństwa, nie potrafiąc zaakceptować tego, co się z nim dzieje. Im bardziej nieszczęśnik traci zmysły, tym większa szansa, że demon wkrótce opanuje jego ciało. Ten zaś nie poprzestaje w swoich działaniach: podsuwa kolejne pokusy, zatruwa myśli, subtelnie zmienia wspomnienia.

Z drugiej strony, choć trudno w to uwierzyć, zdarzają się ludzie na tyle szaleni, iż z własnej woli kuszą demony, aby opanowały ich ciała. Tacy zwyrodnialcy odprawiają zakazane rytuały i przyzywają mieszkańców Domeny Chaosu, aby oddać się w ich władanie, tym samym skazując swoje dusze na wieczyste potępienie. Tylko najbardziej obłąkani lub duchowo zepsuci ludzie decydują się na taki krok, bowiem opętanie zbiera potworne żniwo zarówno na ciele, jak i duszy.

Zwykle takiego bluźnierstwa dopuszczają się członkowie zakazanych kultów. Częstokroć wierzą, że to ich święty obowiązek i z radością oddają swe ciała we władanie Mrocznych Panów. Inni mylnie przypuszczają, że poprzez opętanie zostaną wyniesieni do rangi demona i zajmą równe im miejsce w hierarchii sług Chaosu. Zdarzają się też tacy, którzy przeceniają własne siły i są pewni, że zdołają utrzymać demona na wodzy i podporządkować go swej woli. Wszyscy się mylą.

Dobrowolnie zgadzając się na opętanie, człowiek podpisuje na siebie wyrok śmierci. W chwili, gdy demon przejmuje kontrolę nad ciałem, pochłania także umysł ofiary. Niewielkie strzępy świadomości pozostają, aby doświadczać niewyobrażalnego cierpienia i przez wieki przeklinać własną głupotę. Demon, który przejmuje ciało na własność, nie szanuje go i traktuje niczym narzędzie, które raz wykorzystane, można wyrzucić. Co więcej, potworna moc demona wywołuje mutacje i przemiany. Wszystko to razem sprawia, iż demon nie może pozostawać zbyt długo w ciele nosiciela, które rozpada się na kawałki, zmuszając istotę do powrotu do Domeny Chaosu. Z ofiary nie pozostaje zaś nic.

Oznaki opętania
Kiedy demon niszczy duszę człowieka, może czynić z jego ciałem, co tylko zechce. Zwykle przekształca je i wypacza tak, aby z czasem zaczynało przypominać oryginalną postać demona. Ważne jest, aby zrozumieć, że z początku opętany śmiertelnik pod żadnym względem nie różni się od innych ludzi. Przynajmniej dla tych, którzy nie wiedzą, jakich znaków powinni się doszukiwać.

Demon jest w stanie ukryć swój wpływ na człowieka tylko przez pewien czas, zwykle dość krótki. Wkrótce po nawiązaniu kontaktu ofiara zaczyna doznawać dziwnych uczuć. Z początku nie zwiastują niczego złego: człowiek staje się bardziej energiczny, nabiera zdrowia, jego zmysły się wyostrzają, podobnie jak apetyt. Zaczyna także kątem oka dostrzegać dziwne rzeczy, a których istnienia nie zdawał sobie wcześniej sprawy. Dawniej puste cienie okazują się spowijać tajemnicze postaci, z chmur spoglądają dziwne twarze, a skrywana przez ludzi pogarda i zazdrość stają się widoczne w grymasie na ich twarzy. W miarę jak demon zyskuje coraz większy wpływ, opętany zaczyna dostrzegać jego obecność, kiedy patrzy na odbicie w lustrze. Dla innych widok złośliwego, wykrzywionego nienawiścią oblicza pozostaje ukryty, jednak sam nieszczęśnik ma wrażenie, jakby ze zwierciadła spoglądał nań potwór.

Gorliwi słudzy Sigmara, zwani potocznie łowcami czarownic, znają sposoby tropienia demonów. W swoich poczynaniach kierują się naukami rozbudowanej doktryny, opisującej przejawy demonicznego opętania. Najważniejszymi jego oznakami są nadludzka siła, niespodziewane konwulsje, drastyczne zmiany osobowości i wahania nastrojów, a także znajomość przyszłych wydarzeń lub przebłyski okultystycznej wiedzy, do której nieszczęśnik nie miał dostępu. Zdarza się także, że opętany zaczyna nagle władać obcymi językami. Oprócz tych znaków są jeszcze inne, związane z bóstwem, któremu służy demon. Słudzy Slaanesha są wyuzdani i lubieżni. Od demonów Nurgla bije smród rozkładu i śmierci, istoty opętane przez Khorna są gwałtowne i skore do walki. Najtrudniej odnaleźć opętanych przez demony Tzeentch, bowiem są zwykle bardzo przebiegłe, a swoje plany potrafią realizować przez wiele dziesiątków lat, nie ujawniając swej obecności. Niekiedy na ciele opętanego, pod skórą pojawia się znamię, które przybiera kształt symbolu boga Chaosu, któremu służy demon. Oprócz tego można poznać, że człowiek jest pod obcym wpływem, jeśli ustawicznie ma powiększone źrenice, zdarza mu się bez powodu wymiotować ogromnymi ilościami żółci, na ciele pojawiają się mutacje, a on sam przejawia dziwne apetyty lub żądze związane z rzeczami, które przeczą ludzkiej naturze. Smutna prawda jest natomiast taka, że kiedy te znaki staną się widoczne, władza demona nad śmiertelnikiem jest już absolutna i ofiara nie może liczyć na wybawienie.

W początkowym okresie opętania, zwłaszcza jeśli nastąpiło przypadkowo lub zostało wymuszone, demon ma dosyć ograniczone pole działania. Niestety również słabe są wtedy oznaki, że dzieje się coś złego, dlatego tym trudniej je odkryć. Niemniej jednak każdy demon rezydujący w ludzkim ciele, kiedy ujrzy znaki Mrocznych Bogów, stara się im oddać w jakiś sposób cześć, narażając się na odkrycie. Opętane ciało zaczyna wtedy trząść się jak w febrze, a z gardła wydobywa się potok straszliwych bluźnierstw.

Egzorcyzmy
Opętanie to coś straszliwego, a najgorsze jest to, że zaatakowany nieszczęśnik ma niewiele czasu, aby się obronić lub poprosić kogoś o pomoc. Na szczęście istnieje nadzieja dla opętanych. Demony można bowiem wypędzić egzorcyzmami.

Egzorcyzmy były praktykowane na ziemiach Imperium już w czasach Młotodzierżcy. Pierwsze wzmianki o nich zapisano w Geistbuch, gdzie przytoczono opowieść o tym jak pierwszy Imperator przekroczył Reik i na swojej drodze spotkał wojownika, którego ciało opętał demon. Nieszczęśnik, na chwilę tłumiąc w sobie moc demona, poprosił Sigmara, aby ten wypędził złego ducha, który go dręczył. Sigmar zaczął wołać demona, żądając, aby wyjawił swe imię. Istota nie potrafiła oprzeć się pokusie i objawiła się, wyjawiając, że jest sługą Lanshora, a jej imię brzmiało Legion. Sigmar od razu zaatakował demona, a ten uciekł w góry. Pościg trwał przez trzynaście dni i trzynaście nocy, a ż w końcu Młotodzierżca pokonał demona, odsyłając ją wrzeszczącą w mroczne czeluście Domeny Chaosu.

Prezbiterzy Sigmara idą w ślady swego patrona, wzywając święte imię boga i z modlitwą na ustach wypędzają demony, które ciemiężą jego lud.

Jednak egzorcyzmy znane są nie tylko prezbiterom, jeśli tych nie ma, także kapłani innych potrafią odprawić Nabożeństwo Wypędzenia, które działa dokładnie tak samo jak sigmarycki egzorcyzm. Jednak niewielu ma dość odwagi, aby stanąć oko w oko z wcielonym Chaosem i czynnie mu się przeciwstawić. Ponieważ słudzy Chaosu nie przebierają w środkach i wykorzystują każdą słabość przeciwników, egzorcyści muszą być sprawni fizycznie i obdarzeni niezłomną siłą woli. Z tego powodu rzadko bywają nimi osoby w podeszłym wieku. Niejeden starszy egzorcysta sczezł, przebity szponem lub rozerwany kłami demona.

Ponoć był to ktoś ważny, następca tronu jakiegoś karłowatego księstewka, krewny kogoś tam, bożyszcze tłumów. Dla mnie to był tylko ludzki gówniarz, nadęty szczyl, desperacko próbujący zapuścić sobie wąsy. Pokazali sakiewkę pełną złota, więc zgodziłem się opiekować smarkiem na czas podróży do Bretonni. Ponoć był poważnie chory, cierpiał na nostalgię czy apatię… Gdybym tylko wiedział, co mnie czeka…
Według słów jego niani, ktoś rzucił na niego urok. Osobiście uważałem, że za często chodził do burdeli i podłapał coś od tamtych piękności. Zbadałem go dokładnie i nic nie znalazłem, a gówniarz rzeczywiście budził obawy. On się po prostu zmniejszał. Nie, jego rozmiary pozostawały takie same, ale on… tracił pewne cechy. Najpierw cień.
Myślałem, że jest wampirem w szoku po przemianie, ale moje testy nic nie wykazały. Był zwykłym śmiertelnikiem, tylko że bez cienia. Potem, niemal z dnia na dzień, utracił głos, potem blask w oczach, rumieniec na twarzy, przestał jeść, pić, chodzić na stronę, po prostu leżał. Ileż to lat wędrowałem za pieniędzmi, ileż to chorób i zaraz widziałem, a ten przypadek wstrząsnął mną zupełnie, mną, starym, cynicznym wygą. Mikstury, zaklęcia i lekarstwa, wszystko na nic. Myślę, że na tę chorobę lekarstwa nie ma.
Myślę bowiem, że ktoś go wysysał. Ktoś powoli okradał go ze wszystkich cech, które nadawały mu życie, ktoś z zaświatów, może czarnoksiężnik, może demon. I kiedy przestały pracować jego mięśnie i zamilkło serce, nie sądzę, by to one same zawiodły. Ten sam ktoś odebrał im energię.

cdn.

Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

poniedziałek, 16 marca 2015

Święte Oficjum Sigmara. Część 5.

…zważywszy na fakt, iż przestępstwo demonologii oraz wiary w zakazane bóstwa i bogów Chaosu dotyczy bezpośrednio sumienia jednostki, my, Inkwizytorzy, zostaliśmy zmuszeni do zastosowania nowego narzędzia do zwalczania herezji. Jest nim formuła denuncjacji z tytułu reputacji. Od tej pory, by wykryć heretyka nie jest konieczne czekanie na kogoś, kto by go zadenuncjował. Należy natomiast zająć się jego reputacją, opinią, jaką cieszy się jego rodzina, jego kontaktami towarzyskimi. Przede wszystkim należy jednak przyjąć założenie, drogi bracie, iż heretyk z samej swej natury jest dzieckiem kłamstwa. Decydujące jest więc badanie sławy, jaką cieszy się on w społeczności.

Przestudiuj dokładnie reguły i zalecenia, zawarte w księdze Podręcznik Inkwizytora, spisanej przez naszego brata Theneusa I, bardzo dobrze one ową procedurę opisują.

Oto Inkwizytor, oznajmiając o swym przybyciu, wysyła do proboszczów miast lub wiosek, w których ma odbyć się jego wizytacja, list. List taki brzmi mniej więcej:
Inkwizytor…, prezbiter Sigmara, do szacownego…, proboszcza parafii znajdującej się w mieście…; wzywamy was do okazania posłuszeństwa naszym apostolskim przykazaniom. Mamy zamiar, zgodnie z tym do czego jako inkwizytor powołani jesteśmy, porozmawiać o pewnych kwestiach, które dotyczą wiary, tak zgromadzonego kleru, jak i wiernych. Dlatego też, na mocy nadanej nam przez Wielkiego Teogonistę, którą z jego woli w tym miejscu sprawujemy, prosimy Was, żądamy i nakazujemy w przyszły Festag ogłosić ludowi, że ma on, w kolejny Festag, udać się do Świątyni Katedralnej…, po to, aby wysłuchać tego, co dotyczy prawowierności w sprawach wiary.
W następnym tygodniu proboszcz otrzymuje kolejne pismo, mające na celu potwierdzenie i ponowne przypomnienie tego, o czym była mowa w poprzednim liście.

Po piśmie tym następuje wizyta jednego z nas, Inkwizytorów. W przewidziany Festag, w uroczystych szatach, z pompą i paradą wkraczamy do katedry i wygłaszamy podczas nabożeństwa homilię, w której przypominamy wszystkim obecnym (a także i nieobecnym), co oznacza wierność prawdziwej wierze. Homilię kończymy wezwaniem, które nie pozostawia żadnych wątpliwości.
Pojmując doniosłość poruszonych tu przed chwilą kwestii, niech każdy pamięta, że jeśli wie coś o słowach lub czynach sprzeciwiających się wierze, ma on obowiązek wyjawienia tego Inkwizytorowi. Niech nikt nie myśli, iż wstydem byłoby składanie donosów na przyjaciół czy sąsiadów! Wręcz przeciwnie, jest ono gestem wspaniałego posłuszeństwa prawom Sigmara naszego Pana. Tak więc, aby uniknąć zamieszania, niech wszyscy dokładnie wysłuchają tego, co odczyta wam skryba.
Wtenczas w katedrze panuje absolutna cisza. Na ambonę wchodzi skryba, który zajmuje miejsce obok nas, a następnie rozwija zwój pergaminu i uroczyście odczytuje przesłanie:
My, prezbiter Sigmara…, Inkwizytor jego świątobliwości Wielkiego Teogonisty na tym obszarze…, dowiedziawszy się, że demonologowie i wyznawcy Mrocznych Bogów niczym żmije starają się rozlać swą truciznę w tej waszej krainie i że chcą oni spustoszyć wasze dusze, tak jak lisy pustoszą ogrody Pana, bluźniąc przeciw Sigmarowi najwyższemu.My, których wnętrzności skręcają się ze strachu i wstrętu, na samą myśl, iż trucizna herezji zatruła już wiele dusz.My, władzą nadaną nam przez Wielkiego Teogonistę, na mocy świętego posłuszeństwa i pod karą ekskomuniki, nakazujemy wszystkim i każdemu z osobna, tak świeckim, jak duchowieństwu, wszystkim osobom żyjącym w granicach tego miasta i w promieniu ośmiu mil poza jego murami, aby w ciągu ośmiu dni, poczynając od dnia dzisiejszego, powiadomili nas, jeśliby dowiedzieli się lub usłyszeli, że jakaś osoba jest kultystą Chaosu czy też jest podejrzana o czczenie Mrocznych Bogów lub też, że mówi ona coś przeciwko jakiemuś artykułowi wiary czy przeciw sakramentom, lub nie zachowuje się tak jak inni, lub też unika kontaktów z wierzącymi, lub też wzywa demony i oddaje im cześć.
Notariusz zwija pergamin i odchodzi, odprowadzany cichym szmerem tłumu. Nie ma jednak czasu na żadne komentarze, ponieważ w tym czasie ponownie zabieramy głos:
Ktokolwiek - niech go Sigmar broni! - nie podporządkowałby się naszemu nakazowi denuncjacji - zaniedbując w ten sposób zbawienie swej duszy - niech wie, że objęty jest ekskomuniką.Ten natomiast, kto pomoże nam w wypełnieniu naszego zadania, otrzyma trzy lata odpustu. Również i skryba, który przed chwilą odczytał wam ów nakaz, uzyskał trzy lata odpustu. Bądźcie więc posłuszni i nie traćcie i wy okazji otrzymania odpustu.
Nasze słowa zwrócone są do prawych wiernych obecnych w świątyni. Zdajemy sobie jednak sprawę, że wśród słuchających nas owiec znajdują się i wilki. Jako Inkwizytorzy jesteśmy znawcami prawa, mamy więc umysł jasny i przenikliwy. Wiemy, że aby uderzyć we wroga, trzeba oddzielić go od innych, trzeba zmusić go, by wyszedł na światło dzienne:
Nadana nam władza apostolska pozwala nam natychmiast zademonstrować dobroć Sigmara. Dlatego też udzielamy szczególnej łaski wszystkim kultystom, sympatyzującym z kultystami, opiekunom kultystów, podejrzanym o czczenie Mrocznych Bogów, dobroczyńcom Mrocznych Bogów, z powodu których tu przybyliśmy, aby przyszli do nas z własnej woli, przed upływem miesiąca, nie czekając na to, że zostaną oni zadenuncjowani, oskarżeni czy aresztowani. Nie będziemy jednak równie miłosierni po upływie tego okresu.
Niemało jest wilków obecnych na tym nabożeństwie. Może brakować tych, którzy świadomie przeszli na stronę Mrocznych Bogów. Ci jednak, którzy wiedzą, iż wygłaszali jakieś wątpliwości czy krytykę, a jeszcze bardziej ci, którzy mieli w zwyczaju bluźnić czy przeklinać, są obecni i teraz lękają się i drżą. Ci właśnie, o tchórzliwych duszach, stanowią największe zagrożenie dla swych ziomków.

Na początku próbują oni ratować się sprytem. Przychodzą do konfesjonału, kiedy świątynia jest już pusta i proszą o możliwość przystąpienia do sakramentu pokuty. Czasami nawet i więcej: zbliżają się do nas, Inkwizytorów i łamiącym się głosem proszą, abyśmy to my ich wyspowiadali. Jednak zapominają, że Inkwizytor i spowiednik to dwie oddzielne figury: Inkwizytor nie jest spowiednikiem, lecz sędzią. Sekret spowiedzi nie może być mieszany z sekretem procesu prawnego. Ponadto Inkwizytor, wprawdzie nie będąc wilkiem, jest w każdym razie lisem. Heretyk nie może więc liczyć, iż łatwo uda mu się wyłgać.

I tak wilk zostaje przegoniony. Podjęta przez niego próba ratowania swej skóry obraca się teraz przeciw niemu. Inkwizytor nie zechciał wysłuchać jego spowiedzi, a co więcej, wie już, iż możemy w niego uderzyć. Usiłując ukryć się i wykupić za niską cenę, kultysta zdjął swą maskę. Ktoś go zobaczył. Ludzie już wiedzą. Wiemy też my. Musiał się odsłonić i teraz stoi nagi, definitywnie wykryty. Paradoksalnie stał się donosicielem na samego siebie.

Drugi wilk, bardziej sprytny, dowiedział się o tym, co zaszło. Również i on zbliża się do Inkwizytora, jednak jego cel jest inny niż jego poprzednika. Tak - stwierdza - wie on dobrze, co chciał wyznać ten drugi. Jeśli Inkwizytor zechce, opowie o wszystkim. Zresztą - mówi - wygłoszona w katedrze homilia wstrząsnęła nim do głębi, dotarła do najgłębszych zakamarków jego duszy i pobudziła go do łez, nie, bynajmniej nie do łez skruchy, ale do łez cierpienia z powodu tego bliźniego: bluźniercy i cudzołożnika, zresztą wszyscy wiedzą co to za jeden.

Inkwizytor słucha, robi notatki, kataloguje oskarżenia, pociesza wilka, który na koniec zmienia się w krokodyla: Może zdradziłem mego przyjaciela…, może skrzywdziłem mego towarzysza…. Pocieszamy go: Nie lękaj się: prawda nas wyzwoli. Wezwę cię, kiedy będzie potrzeba. Troszcz się tylko o to, żeby czegoś nie pominąć, w ten sposób zapracujesz na swoje zbawienie oraz na zbawienie innych.

Sprytny wilk odchodzi, również i on widziany przez innych współmieszkańców, których spojrzenia śledzą go przez szpary w zasłoniętych oknach. Również i on jest niespokojny. Ostatnie słowa Inkwizytora nie były jasne. Nie wystarcza więc złożenie donosu, aby zarobić sobie na zbawienie duszy? Nie należą się za to trzy lata odpustu?

Wieczorem, w karczmie, wielu pyta go o tę rozmowę. Między jednym kielichem a drugim, podniecony winem wilk demonstruje przesadną pewność: To boży człowiek… trzeba z nim porozmawiać tak jak ja… dla zbawienia duszy.

Następnego dnia dom, w którym zatrzymaliśmy się, zostaje oblężony przez tłum mężczyzn i kobiet, tłum tak liczny, że nie wystarcza czasu na wysłuchanie wszystkich. Na plac przyniesiona więc zostaje księga, w której skryba może odnotować wszystko to, czego nie zdołały wysłuchać uszy sędziego. Zbiorowy sekret zostaje rozpowszechniony. Pod koniec drugiego dnia zamykamy się w swym pokoju, zabierając ze sobą sekret miasteczka. Obok łóżka, na biurku spoczywa księga, którą przechowujemy jako swoistą relikwię zła. Uzupełniona jest ona spisanymi przez nas imionami osób, które zgromadziliśmy w ciągu dnia. Teraz już wiemy, od kogo zacząć, kogo przesłuchać.

W ten sposób mija czas łaski, prawdziwy czas zasiewu. Potem można już przejść do fazy żniw, do oddzielenia ziarna od kąkolu.

Ponownie zostają wezwani donosiciele, są przesłuchiwani z większym już spokojem. Jeżeli wcześniej nie było czasu na przesłuchanie wszystkich teraz wydłuża się on. Zza zasłoniętych okien ciekawskie twarze śledzą wszystko, co dzieje się w mieście, słyszą zbliżający się i oddalający dźwięk żelastwa. Poszlaki mało prawdopodobne zostaję odłożone na bok, ale nie zlekceważone: To, czego nie da się znaleźć dzisiaj, może być odkryte jutro. Jeśli natomiast poszlaka jest prawdopodobna, rozpoczyna się proces - do akcji wkracza prawdziwa inkwizycja.

Tak więc, mając do dyspozycji morze donosów i poszlak, musimy jedynie wybrać, zadecydować o priorytecie. Są pewne imiona i wskazówki, które mają pierwszeństwo. Imiona i przyczyny, z powodu których do akcji wkracza natychmiast trybunał inkwizycyjny, donosy na kultystów, czasami na osoby o wysokiej randze. Sieć donosów zacisnęła się i oto, wśród niezliczonych oskarżeń, pojawiają się imiona dobrze znane śledczym. W większości wypadków są to osoby, które przebywały w mieście lub jego okolicach tylko przejazdem, osoby mające sławę kultystów, które jednak już wyjechały. Może zwietrzyły niebezpieczeństwo, a może zostały w jakiś sposób ostrzeżone o ryzyku przebywania w tym regionie. Na miejscu pozostali jednak ci, którzy udzielili im gościny. I od nich właśnie należy zacząć.

Pamiętaj, że przyjaciele kultystów prawie nigdy nie są kompletnie nieprzygotowani. Wezwanie do stawienia się przed trybunałem nie jest więc dla nich zupełnym zaskoczeniem. Rozmowy z towarzyszami, już wcześniej przesłuchanymi, pozwoliły im poznać metodę przesłuchania inkwizycyjnego oraz wydedukować skuteczne formy negacji i obrony. Jest to pierwszy problem, z którym spotykamy się my, inkwizytorzy.

Theneus I sporządził katalog oszustw i wybiegów, do jakich uciekają się oskarżeni podczas procesów, stosowanych również tu, w Imperium:

  • Czasami rzecz sprowadza się do prawdziwej gry słów. Na konkretne pytania Inkwizytora odpowiada się to, co chciałby on usłyszeć, mając na myśli coś zupełnie innego. Sędzia pyta na przykład: Wierzysz, że małżeństwo jest sakramentem?; w odpowiedzi, która brzmi: Jeśli Sigmar tak chce, wierzę, podkreśla się, że Sigmar nie chce. Na to samo pytanie kultysta może też odpowiedzieć pytaniem zwróconym do swego przeciwnika: A wy w to wierzycie?. Potwierdzająca odpowiedź Inkwizytora daje mu bowiem okazję do wybiegu: Tak, też w to wierzę, co oznacza: Ja też wierzę, że wy w to wierzycie.
  • Innym sposobem jest unikanie odpowiedzi za pomocą użycia sformułować takich jak: W co jeszcze mam wierzyć? Czy możliwe jest, abym nie wierzył? Dlaczego mnie o to pytacie? Ja wierzę we wszystko, w co należy wierzyć. Wierzę, że prawda czyni wolnym… i tak dalej w tym stylu.
  • Trzecim sposobem jest zupełne ominięcie pytania i przeniesienie go z płaszczyzny wiary na płaszczyznę egzystencjalną: Czego ode mnie chcecie? Cóż mogą wiedzieć? Jestem biednym prostakiem, ignorantem. Słyszałem wiele rzeczy dotyczących wiary, ale nie mam wystarczająco inteligencji, abym mógł je osądzać. Wy, którzy uczestniczycie w tym przesłuchaniu, nie opuszczajcie mnie; mam żonę i dzieci… Jestem tylko wieśniakiem, nie znam się na subtelnościach teologii, te dyskusje zaszkodzą tylko mojej wierze, gdyż nic z nich nie pojmuję…
  • Kolejny sposób to omdlenie. Słysząc pytanie, na które nie wie, jak odpowiedzieć, oskarżony udaje, że źle się poczuł. Czasami dochodzi nawet do udawania choroby umysłowej.
  • Ostatni przypadek jest, z naszego punktu widzenia najbardziej niebezpieczny. Polega on na udawaniu świętości. Kultysta przedstawia się jako biedny, nieszczęśliwy, pokorny. Robi to wielkie wrażenie na tłumie, który zaczyna czuć do niego sympatię i brać go w obronę.

Nie jest trudno wyobrazić sobie, zwłaszcza w trzech ostatnich wypadkach, że może się zdarzyć, iż ma się do czynienia z osobą, która nie udaje, ale rzeczywiście jest przekonana o własnej pokorze czy też ubóstwie, lub która rzeczywiście źle się czuje czy też nie jest w stanie odpowiedzieć na pytania teologiczne. Takie wątpliwości nachodzą też i nas, inkwizytorów: oszukuje mnie czy też ja oszukuję się co do jego winy?

W swojej księdze Theneus I dostarcza nam bracie, rozstrzygającego kryterium, mającego umożliwić odróżnienie oszusta od prostego człowieka chorego czy obłąkanego: 

A jeśli za którymś razem chodziłoby o rzeczywistego szaleńca? Aby być pewnym, należy obłąkanego, prawdziwego czy fałszywego, poddać torturze. Jeśli nie jest obłąkany, w obliczu bólu z trudem przyjdzie mu kontynuowanie tej komedii.
- fragment Komentarz do Podręcznika Inkwizytora,
autorstwa Lorda Inkwizytora Skalfa I
cdn.

Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

poniedziałek, 9 marca 2015

Święte Oficjum Sigmara. Część 4.

Codex Inquisition
Pod koniec XXV wieku powstała potrzeba unormowania działalności inkwizycyjnej. Zadania podjął się Wielki Inkwizytor Theneus I. Kodeks został spisany na początku roku AS2484, a ogłoszony 18 Sigmarzeita, w Katedrze w Altdorfie. Inkwizytor generalny był przekonany, że w ten sposób dostarczył potomnym dzieło, które umożliwi położenie kresu herezji oraz kultom zakazanych bogów i zapoczątkuje jurysdykcję wiary.

Kodeks składa się XXVI artykułów o następującej treści.
I. Inkwizytorzy mogą żądać złożenia przysięgi wierności i udzielenia wszelkiej możliwej pomocy od wszystkich, do których się zwrócą: przede wszystkim od ludu, ale szczególnie od notabli, namiestników oraz urzędników imperialnych. 
II. Inkwizytorzy muszą odczytywać upomnienie skierowane przeciw rebeliantom. 
III. Zawsze musi być udzielony okres łaski (trzydzieści lub czterdzieści dni), po to, aby pozwolić grzesznikom na opamiętanie się, a ludziom prawym na złożenie doniesienia. W ten sposób unikać się będzie: śmierci, więzienia, konfiskaty dóbr. 
IIII. Należy określić treść pytań oraz sposób ich zadawania podczas przesłuchania. 
V. Od osób, które przyznały się do winy, należy żądać wyrzeczenia się swych błędów i publicznego okazania skruchy. 
VI. Ustanawia się zakaz piastowania urzędów publicznych oraz posiadania beneficjów kościelnych przez heretyków i wyznawców zakazanych bogów (nawet jeśli okazali oni skruchę); ponadto zabrania się im noszenia eleganckich szat, broni oraz dosiadania koni. 
VII. Na heretyków, którzy uratowali się od stosu, nakłada się stosowne pokuty oraz obowiązek jałmużny - na rzecz Kultu Sigmara - w celu obrony wiary oraz prowadzenia kampanii wojennej przeciw wrogom Imperium. 
VIII. Tym, którzy wyznali swe winy po okresie łaski, wymierzone zostaną łagodniejsze kary, lecz w każdym razie surowsze niż tym, którzy uczynili to wcześniej. 
XIX. Dzieci heretyków, w wieku poniżej piętnastu lat, będące również heretykami, które wyznały swe grzechy, będą traktowane łagodnie ze względu na ich wiek. 
X. Heretykom, którzy ponownie popadną w grzech, zostaną skonfiskowane ich dobra. 
XI. Heretyk zaaresztowany na podstawie cudzego doniesienia, który następnie wyzna swe winy oraz imiona swych wspólników, zostanie ukarany karą dożywotniego więzienia, która to kara, za zgodą Inkwizytorów, może zostać złagodzona. Wyznawcy zakazanych bogów, a szczególnie Mrocznych Bogów Chaosu otrzymają łaski śmierci przed spaleniem, przez uduszenie lub ścięcie. 
XII. Heretyk, co do którego zachodzi podejrzenie, iż jest nieszczery w swej prośbie o wybaczenie grzechów, zostanie oddany świeckiemu wymiarowi sprawiedliwości, który wykonana na nim stosowną karę. 
XIII. Jeżeli ktoś został uniewinniony, lecz okaże się że kłamał w którymkolwiek punkcie swych zeznań, zostanie ponownie osądzony jako zatwardziały heretyk. 
XIIII. Zanim przystąpi się do procesu przeciwko osobie, która wyznała swe winy, obciążające ją zeznania świadków muszą być dokładnie przeanalizowane. 
XV. Jeśli istnieją niezgodności pomiędzy zeznaniami świadków a zeznaniami przesłuchiwanego, może być on poddany torturom. Jeżeli ktoś wyznaje swe winy podczas tortur, trzeba, aby potem potwierdził on swe zeznania po trzech dniach. Jeśli ich nie potwierdzi, można ponownie zastosować tortury. 
XVI. Aby chronić świadków, oskarżonemu nie można dać poznać ich tożsamości: ich zeznania publikowane są jako anonimowe. 
XVII. Przesłuchanie musi być prowadzone przez Inkwizytora osobiście. 
XVIII. Inkwizytor musi być obecny w razie stosowania tortur. 
XIX. W razie doniesienia złożonego po śmierci heretyka lub wyznawcy zakazanych bogów jego ciało zostanie ekshumowane. 
XX. Na życzenie Wielkiego Teogonisty Inkwizytor ma prawo działania na wszystkich terenach zależnych od Imperium. 
XXI. Dzieci heretyków oddane w ręce władz świeckich mają być wychowane i kształcone zgodnie z zaleceniami Inkwizytorów. 
XXII. Wszelkie dobra po skazanych heretykach i wyznawcach Mrocznych Bogów dziedziczy Kult Sigmara. 
XXIII. Inkwizytorzy nie mogą przyjmować prezentów od osób, które mogą mieć cokolwiek wspólnego z procesami. 
XXIIII. Inkwizytorzy muszą działać w zgodzie, pokoju i dla wspólnego dobra. 
XXV. Inkwizytorzy muszą czuwać nad zachowaniem swych podwładnych. 
XXVI. Kwestie nie uregulowane w tym kodeksie muszą być rozstrzygnięte w dobrej wierze przez samych Inkwizytorów.
cdn.

Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

poniedziałek, 2 marca 2015

Święte Oficjum Sigmara. Część 3.

Bractwo Ognia i Miecza
Biedni, prości ludzie - zbyt bojaźliwi lub zbyt tępi, by dostrzec zło wewnątrz siebie. Lamentują i narzekają na moje… bezkompromisowe metody, lecz czy jest wśród was ktokolwiek kto myśli, iż powieszenie połowy wsi jest zbyt wielką ceną za pewność, że zepsucie zostało ujawnione i zniszczone tego dnia?
- Ernst Traugott, łowca czarownic
Łowcy czarownic należący do Bractwa Ognia i Miecza stanowią pewnego rodzaju wewnętrzny krąg łowców skupionych w Zakonie Oczyszczającego Płomienia. Ta niezwykle skryta i ściśle tajna komórka łowców czarownic, która uważa się za całkowicie oddaną sprawie bezpieczeństwa Imperium, jest potajemnie finansowana ze skarbca samego Wielkiego Teogonisty - Yorriego XIIII i odpowiada bezpośrednio przed Wielkim Inkwizytorem Gnimnyrem II. Jeśli nawet Wielki Teogonista lub Wielki Inkwizytor zdają sobie sprawę z nadmiernego, niebezpiecznego fanatyzmu albo bezwzględnych metod postępowania łowców czarownic należących do Bractwa Ognia i Miecza, wydają się tym nie przejmować lub w tajemnicy popierać takie działania.

Siedziba Bractwa Ognia i Miecza
Główna siedziba Bractwa Ognia i Miecza mieści się w ponurym budynku położonym niedaleko Katedry Sigmara w Altdorfie. Wejście do budynku oznaczone jest mosiężną tabliczką z wizerunkiem komety od dwóch ogonach i młota Ghal Maraz. Zwykli ludzie nie mają wstępu do budynku, a jego drzwi pozostają zawsze zamknięte. Pukanie pozostanie bez odpowiedzi, gdyż każdy należący do Bractwa łowca czarownic posiada własny klucz.

Wielu członków Bractwa Ognia i Miecza piastuje stanowiska w administracji imperialnej lub w strukturach Kultu Sigmara. Łowcy czarownic szczególnie chętnie zatrudniają się w każdej organizacji, która utrzymuje jakikolwiek kontakt z Kolegiami Magii.

Ascetyzm zewnętrznego wykończenia budynku odpowiada surowości wnętrz. Kamienne ściany przykryte są nielicznymi gobelinami, a proste meble wykonano z ciemnego drewna. W budynku znajdują się sypialnie dla członków Bractwa przybyłych z innych miast. Łowcy czarownic dbają o to, by w każdym większym mieście Starego Świata utrzymywać przynajmniej jednego agenta. Ostatnio ich wysłannicy pojawili się także w Tilei, Estalii, Kislevie oraz Bretonni.

W podziemiach siedziby można ujrzeć prawdziwe oblicze Bractwa Ognia i Miecza. Mieszczą się tu lochy i izby tortur, zwane przez łowców czarownic komnatami przesłuchań. Cele położone pod siedzibą Bractwa są jeszcze mniej przyjemne od zwykłych cel więziennych. W lochach znajduje się również sala sądowa, w której odbywają się procesy adeptów magii, przeprowadzane przed obliczem trzech samozwańczych sędziów. Oskarżonym nie przysługuje prawo do obrońcy ani świadków, gdyż w opinii łowców czarownic, mogliby oni zamącić obraz sprawy. Proces zaczyna się zwykle od prostego pytania: Od jak dawna trwają twoje konszachty z demonami?.

Jeśli delikatne metody nie skłonią oskarżonego do przyznania się do winy, a o to głównie chodzi bez względu na to, czy oskarżony jest winny czy nie, oskarżony prowadzony jest do komnat przesłuchań, gdzie do dzieła zabiera się oprawca. Po zmuszeniu oskarżonego do przyznania się do winy, aranżowany jest pokazowy proces przed Inkwizytorem, na którym oskarżony musi przyznać się ponownie, po czym zgodnie z prawem, zostaje spalony na stosie. Jeśli jednak łowcy czarownic uznają, że z jakiegoś powodu proces nie powinien się odbyć, ciało oskarżonego zazwyczaj zostaje potem wyłowione z Reiku przez straż miejską.

Polowanie na czarodziei
Niech Sigmar rozświetla naszą drogę przez ciemność płonącymi stosami heretyków…
- Dieter Johannson, Generał Bractwa Ognia i Miecza
Bractwo Ognia i Miecza stanowi spore zagrożenie dla Kolegiów Magii, gdyż interesują się także tymi adeptami magii, którzy pozostają poza zasięgiem zwykłych łowców czarownic, między innymi także licencjonowanymi uczniami i wędrownymi czarodziejami Kolegiów. Nie wydaje się możliwe, by łowcy czarownic faktycznie uwięzili lub zamordowali pełnoprawnego Magistra Kolegium, jednak podróżujący po Imperium uczniowie i wędrowni czarodzieje zaczęli ostatnio znikać bez wieści. Wydaje się, że łowcy czarownic świadomie i celowo eliminują najsłabszych członków Kolegiów Magii. Istnieje podejrzenie, że Wielki Inkwizytor wykorzystuje Bractwo Ognia i Miecza w celu destabilizacji i osłabienia Kolegiów Magii, być może mając nadzieję na sprowokowanie ich do jakichś nieprzemyślanych działań i osłabienia ich władzy.

Ostatnio uwagę na Bractwo zwróciło Kolegium Cienia, a Kolegium Płomienia wyraża się o nich z jawną pogardą. Łowcy czarownic działają jednak skrycie i na razie nie sposób im przedstawić, ani tym bardziej udowodnić jakichkolwiek zarzutów. Nie ma jednak wątpliwości, że już wkrótce dojdzie do konfrontacji pomiędzy imperialnymi czarodziejami a łowcami czarownic. Fakt, że finansowani są przez Wielkiego Teogonistę, pozostaje na razie tajemnicą. Jednak wcześniej czy później, wieści o tym muszą dotrzeć do uszu Najwyższego Patriarchy, a jego reakcja może być gwałtowna.

Najprawdopodobniej właśnie na to liczą Yorri XIIII i Gnimnyr II.

Osobistości
Ogień i potępienie dla bezbożników! Grzesznik tkwić będzie w ogniu jako ryba w wodzie. Ogień otoczy potępionych i wedrze się do ich trzewi, aby zadać im katusze. Ich ciała zamienią się w płomień, a trzewia zaczną w nich płonąć, serca w piersiach ich zaczną płonąć, krew w żyłach, a nawet szpik w kościach. Każdy niegodziwiec sam stanie się gorejącym paleniskiem…
- Dieter Johannson, Generał Bractwa Ognia i Miecza
Generałem Bractwa Ognia i Miecza jest Detlef Johannson, siwowłosy człowiek po pięćdziesiątce, o surowym spojrzeniu. Detlef zawsze ubiera się w czerń. Jest bliskim znajomym i dawnym towarzyszem Wielkiego Inkwizytora Gnimnyra II. W ciągu swojej ponad trzydziestoletniej kariery łowcy czarownic pomógł Grimnyrowi II wytropić wielu czarnoksiężników Chaosu, a przynajmniej Wielki Inkwizytor twierdził, iż palone osoby nimi były. Detlef jest zgorzkniałym, starym paranoikiem. Nienawidzi elfów, twierdząc, że każdy z nich jest czarnoksiężnikiem albo czymś znacznie gorszym. Krążą plotki, że Detlef i jego łowcy zdobyli podczas swoich wypraw wiele amuletów chroniących przed magią albo rozpraszających zaklęcia, jak również oręż niszczący magię. Choć Kolegia próbowały ukryć przed społeczeństwem znane im metody przeciwstawienia się magii, do Bractwa dotarły plotki, że niektóre substancje wyciszają lub całkowicie wygaszają magiczną energię.

Bractwo dysponuje też olbrzymim zapasem niezwykle skutecznego, choć niemagicznego wyposażenia. Posiadają dostęp do wielu trucizn i narkotyków, specjalnych antymagicznych kajdan, knebli i węzłów na języki, a nawet słojów z paskudnymi, gryzącymi owadami, których ukąszenia potrafią rozproszyć koncentrację każdego czarodzieja. Dzięki znakomitemu wyszkoleniu i zgraniu, doskonale dobranemu ekwipunkowi, sporym zasobom pieniężnym, umiejętnościom podburzania tłumu i znacznych wpływów politycznych, Bractwo Ognia i Miecza do chwili obecną działają z zabójczą skutecznością. Żaden napadnięty czarodziej nie potrafił skutecznie stawić im czoła.

cdn.

Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

poniedziałek, 23 lutego 2015

Święte Oficjum Sigmara. Część 2.

Być Niewiernym - To jest piętno Heretyka
Być Skażonym - To jest piętno Heretyka
Być Ohydnym - To jest piętno Heretyka
Być Odkrytym - To jest piętno Heretyka
Być Ściganym - To jest piętno Heretyka
Być Zniszczonym - To jest los Heretyka
Być Oczyszczonym - To jest los Heretyka
- Wyjątek z Psalmu Ćwiczebnego z Codex Inquisition
Zakony Świętego Oficjum Sigmara
Święte Oficjum Sigmara dzieli się na pięć wewnętrznie zróżnicowanych zakonów. Pierwszy z nich Ordo Administratum zajmuje się sprawami administracyjnymi organizacji, trzy kolejne: Ordo Heretica, Ordo Daemos i Ordo Necros zajmują się tropieniem, infiltracją oraz niszczeniem sekt i kultów działających na szkodę Imperium. Ostatni zakon, Ordo Custodio to właściwie regularna armia, lojalna Świętemu Oficjum, używana wszędzie tam, gdzie wymaga tego dobro Lenna Sigmara.

Ordo Administratum
Zakon zajmuje się sprawami administracyjnymi Świętego Oficjum w tym: propagandą, skarbcem i podatkami, procesami, a także wyszukiwaniem i zatrudnianiem duchownych oraz świeckich pracowników. W przypadku śmierci któregoś z Inkwizytorów, to właśnie do Ordo Administratum należy przygotowanie kandydatury ewentualnego następcy. Duchowni należący do zakonu, to głównie biurokracji i ekonomowie, doskonale znający prawo i reguły handlu, bezwzględnie wykorzystywane dla dobra Imperium. Wielu wyższych hierarchów zakonu piastuje funkcje osobistych doradców zarówno Wielkiego Teogonisty, jak i Wielkiego Inkwizytora.

Choć duchowni zakonu nie biorą bezpośredniego udziału w działaniach prowadzonych przez Święte Oficjum, nikt nie poddaje w wątpliwość faktu, że bez Ordo Administratum, działania Inkwizytorów nie przyniosłyby tylu sukcesów, a sama organizacja nie zdobyła władzy, jaką obecnie posiada. 

Główna siedziba zakonu mieści się w podziemiach Katedry Sigmara w Altdorfie. Pomniejsze filie, które znajdują się także w Talabheim i Nuln, zajmują się bieżącymi, lokalnymi sprawami. 

Ordo Heretica
Niechaj wola Sigmara będzie twoją pochodnią, rozjaśniającą ciemności. Nie ufaj nikomu. Spal heretyka. Zabij mutanta. Nawróć niewiernych.
- wyjątek z Codex Inquisition
Ordo Heretica jest największym z właściwych zakonów Świętego Oficjum. Do zakonu należy większość działających Inkwizytorów, a także ci łowcy czarownic, którzy nie należą do Ordo Custodio. Zakon zajmuje się tropieniem i zwalczaniem mutantów, grup Zwierzoludzi, czarnoksiężników i heretyków oddających cześć zakazanym bóstwom, a także wszelkimi innymi organizacjami i jednostkami, których działanie zagraża bezpieczeństwu Imperium. 
To właśnie Inkwizytorzy Ordo Heretica jako pierwsi pojawiają się wszędzie tam, gdzie istnieje zagrożenie dla Lenna Sigmara. W zależności od zaistniałego niebezpieczeństwa Inkwizytorzy osobiście zajmują się oskarżonymi o herezję lub wzywają Inkwizytorów należących do Ordo Daemos lub Ordo Necros.

Do zakonu przydzieleni zostają wszyscy nowo mianowani Inkwizytorzy i łowcy czarownic, którzy pod czujnym okiem starszych zakonników pogłębiają swą wiedzą oraz doskonalą techniki śledcze i znajomość tortur.

Ordo Daemos
Myśl rodzi Herezję, Herezja rodzi Karę!
Ignorancja jest cnotą. Wytrwaj w swej Ignorancji.
- wyjątek z Codex Inquisition
Inkwizytorzy należący do Ordo Daemos, zajmują się zwalczaniem demonologii i tych Kultów Mrocznych Bogów, które praktykują przywoływanie demonów oraz eksperymentują ze Spaczeniem, straszliwym Kamieniem Przemian. 

Większość Inkwizytorów Ordo Daemos to doświadczeni, znani z bezwzględności i fanatyzmu, ponurzy sędziowie, których wiara została zahartowana w ogniu płonących stosów.

Jednak obcowanie z demonicznymi siłami na każdym śmiertelniku wyciska swe piętno, dlatego wielu Inkwizytorów Ordo Daemos cierpi na różne dolegliwości psychiczne. Wśród mieszkańców Imperium krąży wiele opowieści o szalonych Inkwizytorach, którzy pogrążeni w obłędzie skazywali na śmierć w płomieniach całe wsie i osady, podejrzewając mieszkańców o oddawanie czci Mrocznym Bóstwom.

Ordo Necros
Do zadań Ordo Necros należy zwalczanie wszelkich herezji związanych z nekromancją i sanguimancją, w tym walka z nekromantami i ożywieńcami, a także ściganie i sądzenie ludzi trudniących się porywaniem zwłok i rabowaniem grobów.

Inkwizytorzy Ordo Necros wywodzą się spośród doświadczonych zakonników należących do Ordo Heretica. Najlepsi z Inkwizytorów Ordo Necros wielokrotnie infiltrowali i demaskowali kulty oraz czarnoksiężników praktykujących nekromancję.

Zakon posiada ogromną bibliotekę, w której znajdują się nieprzeliczone woluminy, zawierające potężne zaklęcia i rytuały wykorzystywane przez nekromantów. W historii Ordo Necros znane są przypadki, kiedy to Inkwizytorzy ulegali pokusie nieśmiertelności i pogrążali się w szaleństwie nekromancji. Dlatego obecnie, jedynie doświadczeni, pokorni i bogobojni Inkwizytorzy, którym udało się pokonać wiele prób i dowieść swej wierności przyjmowani są do Ordo Necros.

Ordo Custodio
Zbadaj swe myśli!
Desperacja, litość, pobłażliwość, przebaczenie, tolerancja, wątpliwość i współczucie są oznaką słabości.
Tylko silna wola i determinacja są gwarancją zwycięstwa!
- wyjątek z Codex Inquisition
Ordo Custodio jest ostatnim i zarazem najliczniejszym zakonem składającym się na strukturę Świętego Oficjum Sigmara. Zakon jest właściwie regularną armią, w szeregach, której znajduje się wielu doskonale wyszkolonych żołnierzy, templariuszy, łowców czarownic, bombardierów, saperów, łuczników oraz strzelców należących do piechoty ognistej. Kontyngenty zakonu stacjonują we wszystkich prowincjach Imperium, stanowiąc osobistą straż i armię Inkwizytorów.

Bracia należący do Ordo Custodio stanowią militarną siłę Zakonu Oczyszczającego Płomienia, wykorzystywaną do zwalczania dużych, dobrze zorganizowanych band Zwierzoludzi, Goblinoidów i oddziałów ożywieńców. 

Liczna, doskonale wyszkolona i uzbrojona armia, której żołnierze znani są z fanatyzmu i ślepego oddania hierarchom Świątyni Sigmara budzi usprawiedliwiony lęk w sercach wielu arystokratów. W ciągu ostatniego stulecia, magnaci wielokrotnie wyrażali swe opinie, pytając, czy Święte Oficjum naprawdę potrzebuje własnej armii? Czy Inkwizytorzy nie mogliby korzystać z wojsk Elektorów lub nawet oddziałów Armii Imperialnej? Jedyną odpowiedzią, jaką wystosowali hierarchowie zakonu, było słowne zapewnienie, że Ordo Custodio nigdy nie zostanie użyte w celach politycznych. Taka odpowiedź wcale nie uspokoiła arystokratów, którzy doskonale pamiętali przypadki, gdy wrogowie Świątyni Sigmara oskarżani byli o herezję, ich majątki siłą zajmowane przez Święte Oficjum, a żołnierze najmowani lub zabijani przez zakonników należących do Ordo Custodio.


cdn.

Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Święte Oficjum Sigmara. Część 1.

Zbadaj swe myśli!
Prawdziwie mądrzy zawsze czują strach. Takoż lepiej bać się niż być szczęśliwym, gdyż szczęście jest ułudą słabych.
Prawdziwe zadowolenie pochodzi jedynie z wypełnionego obowiązku. Zaś głupcami są ci, którzy niczego się nie obawiają, twierdząc, że poznali wszystko.
Mądry człowiek uczy się ze śmierci innych.
- wyjątek z Codex Inquisition
Imperium jest ogromnym, położonym w centrum Starego Świata krajem, w większości pokrytym prastarymi, mrocznymi puszczami. Ogromne, w większości niestrzeżone granice Lenna Sigmara nie stanowią przeszkody dla hord Goblinoidów, band Zwierzoludzi oraz innych, potwornych istot oddających cześć Mrocznym Bóstwom, także wypędzeni z miast mutanci i praktykujący Mroczną Magię czarnoksiężnicy, którym deformacje i dolegliwości nie pozwalają na funkcjonowanie w ludzkim społeczeństwie, znajdują schronienie w mroku potężnych lasów.

Lenno Sigmara chyli się ku upadkowi, niszczone od środka, przegrywa walkę z wewnętrznym wrogiem. Gdy w podziemiach największych miast, w samym sercu Imperium istnieją heretyckie sekty, których akolici aktywnie dążą do zniszczenia panującego porządku i pogrążenia Lenna Sigmara w oparach anarchii i Chaosu. Zaś w głębi prastarych puszcz gromadzą się prawdziwe armie Nieumarłych, Goblinoidów i wyznawców Chaosu, czekających by przystąpić do ostatecznego, decydującego ataku na Imperium, który ma nastąpić, gdy rozpocznie się Burza Chaosu, koniec wydaje się nieunikniony. 

Świadomi zagrożenia hierarchowie Świątyni Sigmara powołali do istnienia Inkwizycję - Święte Oficjum Sigmara, organizację znaną także jako Zakon Oczyszczającego Płomienia.
Inkwizycja powstała i działa na terenie Imperium, Inkwizytorami zostają Prezbiterzy Sigmara, osobiście wybierani i mianowani przez Wielkiego Teogonistę. Arcykapłan Kultu Sigmara powierza im zadanie odnajdywania i sądzenia winnych herezji, uprawiania czarnoksięstwa oraz oddawania czci zakazanym bóstwom. 

Łowcy czarownic
Zbadaj swe myśli! 
Czyż otwarty umysł nie jest jak forteca, której wrota są otwarte i niestrzeżone; takiemu umysłowi brakuje skupienia. Umysł nie mający celu będzie błądzić w ciemności, a herezja rodzi się z bezczynności.
Zaś mały umysł to czysty umysł, taki umysł łatwo wypełnić wiarą. Pamiętaj człowiek o wąskich horyzontach widzi lepiej. Podejrzliwy umysł to zdrowy umysł! Błogosławiony jest umysł zbyt mały, by mieć wątpliwości.
- wyjątek z Codex Inquisition
W szeregach Zakonu Oczyszczającego Płomienia znaleźli swe miejsce także niesławni, znani z bezwzględności i okrucieństwa łowcy czarownic, którzy zobowiązani są do złożenia ślubów wierności Kultowi Sigmara i przestrzegania jego przykazań. Głównym zadaniem łowców czarownic jest zwalczanie czarnoksiężników, mutantów i zwierzoludzi, choć nierzadko rozwiązują na miejscu sprawy podległe Inkwizytorom. Łowcy czarownic służą także, jako zwiadowcy Świętego Oficjum, przemierzają prowincje Imperium, wypatrując wszelkich oznak herezji i działania wrogich kultów. Wielu z nich, nadużywa władzy, bezwzględnie wymierzając kary za prawdziwe, lub nie, przewiny. Bywają łowcy, którzy bez zastanowienia spalą całą wieś wraz z jej mieszkańcami, jeśli ma to zagwarantować, że w płomieniach zginie chociaż jeden ukryty kultysta. Starsi łowcy, obarczeni straszliwym doświadczeniem skłaniają się ku jeszcze bardziej radykalnym poglądom, głoszonym przez pierwszego Wielkiego Inkwizytora Thomasa I. Twierdził on, że wszyscy są winni, a pozostaje jedynie ustalenie, w jakim stopniu.

Łowcy czarownic to ludzie doświadczeni w walkach. Są sprawni fizycznie i zawsze dobrze uzbrojeni. Ubierają się w płaszcze z kapturami i często ukrywają swoją tożsamość. Niektórzy noszą na szyi łańcuch z ołowiu. Ma on przypominać im o poległych towarzyszach oraz chronić przed wrogą magią czarnoksiężników. Niektórym łowcom czarownic towarzyszy swoisty orszak, przerażający biczownicy i religijny fanatycy, którzy wyzbyli się wszelkich dóbr doczesnych, a często również zdrowych zmysłów.

Lęk przed magią i Chaosem wpisany jest w charakter społeczeństwa Imperium. Z tego powodu łowcy czarownic od lat cieszą się olbrzymim szacunkiem, bez którego zresztą nie mogliby sprawnie funkcjonować.

Łowcy czarownic, należący do innych Kultów powoli wypierani są poza granice Lenna Sigmara. Jednak, wielu z nich nadal działa aktywnie, szczególnie w tych prowincjach, w których dominuje wiara w Ulryka, a władza nie jest przychylna Imperatorowi. Właśnie tam, dochodzi do waśni pomiędzy członkami Zakonu Oczyszczającego Płomienia a łowcami czarownic innych Świątyń, jednak konflikty te, rzadko przeradzają się w otwartą walkę. 
Poza Imperium, gdzie nie sięga jurysdykcja Świętego Oficjum, łowcy czarownic należący do innych Kultów działają bez większych przeszkód.

Historia Świętego Oficjum Sigmara
Inkwizycja Świątyni Sigmara zrodziła się między AS2180 a AS2231, kiedy to, w kontekście walki z nekromantami, demonologami i wyznawcami zakazanych bogów, po raz pierwszy przybrała ona określoną formę. Do tej pory, walką z kultystami zakazanych bogów, zajmowali się tolerowani przez władze Świątynne łowcy czarownic. Jednak w drugiej połowie XXII wieku głównie na zachodzie Imperium, zaczęły rozwijać się kulty Mrocznych Bogów, które natychmiast ujawniły swą nadzwyczajną zdolność do penetracji, obejmując głównie bogatsze mieszczaństwo i szlachtę. Po raz pierwszy od wieków, na taką skalę, pojawiło się realne zagrożenie ze strony Potęg Chaosu, które zresztą objawiły swą siłę na początku XXIIII wieku, kiedy to miała miejsce potężna Inwazja Chaosu. Wobec nieskuteczności perswazji ówczesny Wielki Teogonista Siebold II podjął wreszcie decyzję zdławienie kultów przy użyciu siły. Współdziałał przy tym ściśle z Imperatorem Magnusem Pobożnym. I tak konfiskata dóbr oskarżonego, posługiwanie się torturami, a wreszcie kara śmierci stały się stopniowo coraz bardziej rozpowszechnionymi narzędziami w walce z herezją i czarnoksięstwem. Reformy Magnusa Pobożnego zobowiązały łowców czarownic do działania zgodnego z prawem imperialnym i włączyły pod zwierzchnictwo Kultu Sigmara.

Początkowo obowiązek zwalczania heretyków i czarnoksiężników spoczywał na Lektorach poszczególnych prowincji, wkrótce jednak okazało się, że Inkwizycja Lektorska nie jest wystarczająco skuteczna. W tej sytuacji Wielki Teogonista zdecydował się oddać sprawę wyszukiwania i sądzenia heretyków w ręce specjalnie delegowanych w tym celu sędziów. Za ojca Inkwizycji Sigmara uważa się Yorriego XII, który od AS2231 zaczął ustanawiać Inkwizytorów zajmujących się wyłącznie zwalczaniem czarnoksięstwa i kultów Mrocznych Bogów. Najczęściej byli to kapłani z Zakonu Oczyszczającego Płomienia, co z czasem doprowadziło wręcz do utożsamienia Inkwizycji Sigmara z tym zakonem. W pierwszej połowie XXIIII stulecia kompetencje Inkwizytorów oraz stosowane procedury przybrały ostateczny kształt. Należy podkreślić, że w owym czasie nie istniała scentralizowana ogólnoświątynna inkwizycja, a jedynie osobne trybunały, powoływane do działania w zależności od potrzeb. 

Trybunały inkwizycyjne działały aktywnie do AS2442, kiedy to zostały zreorganizowane przez Wielkiego Teogonistę, który powołał do życia Święte Oficjum Sigmara. 

Inkwizycja jako narzędzie władzy
Zróżnicowanie w sferze opinii, zwyczajów i rozwijające się kulty zakazanych bogów było traktowane - jak się później okazało słusznie - jako zagrożenie dla systemu społecznego, jako czynnik powodujący pękanie tego systemu oraz nieuchronny jego rozpad. To właśnie na tym tle można zrozumieć pojawienie się Świętego Oficjum i przenikanie jej działań do wszystkich sfer życia społecznego. W sytuacji, w której jednolitość systemów religijnych stanowiły gwarancję ładu społecznego i moralności oraz kontroli wszelkich rozdźwięków politycznych i ideologicznych, oczywiste stawało się, iż w interesie Imperium leży utrzymanie przy życiu tego cennego narzędzia służącego do wywierania wpływu na sumienia i do represjonowania odmiennych poglądów, również dlatego, iż dla kruchych struktur Imperium z XXIII i XXIIII wieku jednolitość systemów religijnych była niezastąpionym spoiwem społecznym i politycznym.

Nie należy też zapominać, że działania Inkwizycji przypadają na okres, w którym nie istnieją jakiekolwiek idee tolerancji i poszanowania wolności jednostki, a które będą powoli dojrzewać na płaszczyźnie kulturalnej i jeszcze wolniej na płaszczyźnie politycznej i społecznej.

Mianowanie Inkwizytora
Ja… z łaski Sigmara… Wielki Teogonista, pokładając zaufanie w waszej wiedzy i uczciwości waszego sumienia. Na mocy udzielonej mi władzy mianujemy was… i wyznaczamy na inkwizytora przeciw demonologicznej deprawacji i wyznawaniu mrocznych bogów na terytorium…, w prowincji… i w jurysdykcji… I nadajemy wam moc i prawo do badania każdej osoby, kimkolwiek by ona była, mężczyzną czy kobietą, żywą czy martwą, obecną czy nieobecną, jakiegokolwiek stanu, położenia, przywileju i godności, piastującą urzędy publiczne czy osobę prywatną, zamieszkałą czy przebywającą w miastach, osadach czy wioskach wspomnianej prowincji, która okazały się winną, podejrzaną czy oskarżoną o zbrodnie oddawania czci zakazanym bogom i demonologii oraz do badania wszystkich popleczników, obrońców i wspólników tejże. I nakazujemy, abyście prowadzili tak przeciwko nim wszystkich, jak i przeciwko każdej z nich procesy w należnej i poprawnej formie, według tego, co zarządzają święte kanony.
- fragment Edyktu Inkwizytora 
Wszyscy Inkwizytorzy, wybierani spośród Prezbiterów Sigmara, zostają mianowani przez Wielkiego Teogonistę. W przypadku Inkwizytorów pełniących swe obowiązki w granicach jednej prowincji, Wielki Teogonista może mianować Inkwizytorów za pośrednictwem Lektora. W hierarchii Świątyni Sigmara, ponad Inkwizytorami znajduje się dwóch Lordów Inkwizytorów, którzy mogą być mianowani za pośrednictwem Arcylektorów. Lord Inkwizytor Theneus II, sprawujący władzę nad prowincjami północnymi rezyduje w Talabheim, natomiast Lord Inkwizytor Skalf I, władający prowincjami południowymi przebywa w Nuln. Wielki Inkwizytor Theneus I, przed którym odpowiadają pozostali Inkwizytorzy, mianowany jest osobiście przez Wielkiego Teogonistę.

Forteca Glaubenniedrich
Oficjalną siedzibą Wielkiego Inkwizytora, którym obecnie jest Gnimnyr II, jest wzniesiona w Altdorfie Katedra Sigmara, natomiast prawdziwym sercem Zakonu Oczyszczającego Płomienia, jest położona wśród rozciągających się na zachód od Grunburga wzgórz, twierdza Glaubenniedrich. W murach twierdzy znajduje się ogromna biblioteka, w której gromadzone są wszelkie zdobyte przez Inkwizycję heretyckie księgi, woluminy, zwoje i pergaminy. Zaś wieże wznoszące się ponad murami, wykorzystywane są jako więzienie, w którym przetrzymywani i przesłuchiwani są wrogowie Imperium.

Strategia podejrzenia
Niewinność niczego nie dowodzi. Nie ma ludzi niewinnych. Istnieje tylko różny stopień winy.Ukorz się i żałuj za grzechy - lepiej być kaleką niż mieć nieczyste myśli!
- Luthor Huss. Prorok Sigmara
Działania Inkwizycji opierają się na podejrzeniu, ponieważ, zgodnie z kierunkiem rozwoju prawa karnego, stosowana jest przez nią zasada procesowa domniemania winy oskarżonego. To oskarżony musi wykazać swą niewinność w procesie, w którym wszystko utrudnia mu to zadanie. Sposób prowadzenia przesłuchań, używanie tortur dla wymuszenia zeznań, pełna izolacja, w jakiej przebywa on w więzieniu, czas trwania, niekiedy bardzo długi, procesu, ryzyko, iż upór wykazywany przez niego podczas obrony może zostać uznany za brak skruchy i jako taki ukarany; to wszystko czyni obronę bardzo trudną, jeśli wręcz niemożliwą i powoduje, że bardzo trudno uzyskać w procesie inkwizycyjnym wyrok uniewinniający. Jest tak zwłaszcza w wypadku skromnych, prostych ludzi, którzy wciągnięcie zostali w tryby inkwizycyjnej machiny procesowej.

Skuteczność strategii opierała się na podejrzeniu, której normalnymi narzędziami były anonimowe donosy lub samooskarżenie, polegała nie tylko na skrajnej łatwości, z jaką można było rozpocząć proces, ale także i przede wszystkim na tym, że każdy mógł zostać wciągnięty w sieć podejrzeń.

Żaden Inkwizytor nie użyje magii do wypełnienia swojej misji. Uczeni teologowie są zgodni, że wszelka magia stanowi nieczysty oddech demonów i użycie jej w zbożnym celu przypominałoby gaszenie płonącego domu za pomocą oliwy. Wielu łowców czarownic jest przekonanych, że wszyscy czarodzieje, nawet Imperialni Magistrowie, naznaczeni są piętnem Chaosu.
Wykuta w zboczu góry twierdza, należała niegdyś do heretyckiej sekty, dowodzonej przez oddanego Mrocznym Bóstwo arystokratę, które imię zostało wymazane z historii ludzkości. W drugiej połowie XXIIII wieku, kult został zdemaskowany, a forteca została otoczona przez wojska zakonu Ordo Custodio i żołnierzy Elektora Reiklandu. Walki trwały wiele tygodni, w końcu pozbawione posiłków siły kultystów zostały złamane, a wojska Imperium zaczęły wdzierać się do fortecy. Kapłan sekty, w ostatnim, desperackim ataku odprawił bluźnierczy rytuał, składając w ofierze towarzyszących mu współwyznawców. Po zakończeniu rytuału ciemność nocy rozdarły błyskawice, a powietrze wypełnił skowyt demonów, rzucających się w szaleńczym ataku na żołnierzy Imperium. Gdy przed szereg żołnierzy wystąpił Wielki Inkwizytor, wrzaski demonów zostały stłumione przez śpiewne modlitwy. Demony Chaosu uległy mocy Wielkiemu Inkwizytorowi, który skierował je przeciw heretyckiemu kapłanowi. Niemal całą noc nad fortecą unosiły się krzyki mordowanych, gdy demony przemierzyły korytarze i sale fortecy, zabijając pozostałych przy życiu kultystów, o świcie fortecę wypełniły jeszcze głośniejsze wrzaski, rozrywanego na strzępy człowieka. Gdy Inkwizycja wkroczyła do zamku, podłogi i ściany spływały krwią zmasakrowanych kultystów, zaś ciała arystokraty nigdy nie znaleziono.

W ciągu następnych tygodni, Inkwizytorzy ogniem oczyścili fortecę, zaś Prezbiterzy Sigmara odprawili egzorcyzmy i poświęcili twierdzę Sigmarowi. Wielki Inkwizytor sprowadził do Glaubenniedrich krasnoludzkich inżynierów i budowniczych, którzy w ciągu następnych lat rozbudowali twierdzę, umocnili mury i odbudowali wieże zniszczone w czasie oblężenia. 

Obecnie, w murach fortecy znajduje się biblioteka Zakonu Oczyszczającego Płomienia. W Czarnej Wieży, wzniesionej z rozbitego przez demony kamienia, znajduje się więzienie, w którym Święte Oficjum przetrzymuje skazanych na dożywocie. Pozbawioną okien, wyłożoną ołowiem wieżę wypełniają krzyki, jęki, szloch, płacz i błaganie o litość przebywających wewnątrz więźniów. 

- fragment Twierdza Glaubenniedrich, Magnusa von Balthasara

cdn.

Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.