wtorek, 4 lutego 2025

Tileańskie państwa-miasta, część 2. Kraina.

Tilea leży pomiędzy górami Apuccini na wschodzie i Abasko na zachodzie, rozciąga się wzdłuż wybrzeża Morza Tileańskiego, a od północy sięga gór Irrana. Apuccini osłaniają Tileę przed obszarami bezprawia znanymi jako Księstwa Graniczne (przynajmniej tak myślą o nich Tileańczycy), ale podgórskie lasy są i tak niebezpieczne, będąc siedzibą wielu drapieżnych bestii, z których nie wszystkie mają naturalne albo ziemskie pochodzenie. Występują tam również gobliny, a bandyci stanowią stałe zagrożenie, utrzymując swoje kamienne twierdze w wysoko położonych dolinach. Niewielu Tileańczyków dobrowolnie zaryzykowałoby wyprawy na te obszary, a jeszcze mniej z nich powróciło. Państwa położone w głębi kontynentu koncentrują się głównie na rolnictwie i szukaniu pastwisk dla kóz i owiec albo na wypasaniu nielicznego bydła. Na zachodzie góry Abasko opadają gwałtownie do morza. Nie ma tam miejsca dla osad większych niż małe wioski rybackie. Wioski takie posiadają czasem pastwiska kóz, ukryte w położonych wysoko dolinach.

Na północnym zachodzie unoszą się trujące opary z Dusznych Bagien. Ten pozbawiony życia region płytkich stawów, zasilanych niezliczonymi cuchnącymi strumykami wiecznie okrywają kłęby gęstej mgły. Tutejsze bagna tworzą niezliczone kilometry śmierdzących, stojących zbiorników, w których przemykają się oślizłe, nieopisywalne stwory. To mroczna kraina mgły i oparów, tak odrażająca, że ludzie nigdy tam nie zaglądają. Bagna są wylęgarnia zarazy i chmar insektów, roznoszących najróżniejsze choroby. Tutaj mieszkają też arcysłudzy bogów Chaosu - skaveny, których wielki pomnik rozkładu - miasto Skavenblight - wznosi wśród tych błot swe rozsypujące się mury. Ludzie unikają całego tego obszaru, a nieliczni, którzy ośmielają się wyszeptać nazwę szczurzego miasta, twierdzą, że to tylko diabelska legenda.

niedziela, 2 lutego 2025

Rekrutacja: Kupiecka karawana z Arabii. Bohaterowie.
Recruitment: The merchant caravan of Arabia. Heroes.

Trzeba mieć szczególną osobowość, by zostać dowódcą Kupieckiej karawany z Arabii. Należy uwielbiać podróże i niezachwianie wierzyć w swoje umiejętności. Któż inny wziąłby na siebie odpowiedzialność za cenne towary przewożone przez karawanę i jednocześnie zdołał zapanować na wyznaczonymi do ochrony dóbr strażnikami.

***

Historia Magii Żywiołów w Arabii sięga dawnych czasów, kiedy to była zgłębiana i praktykowana przez szamanów pierwszych plemion nomadów przemierzających bezkresy Wielkiej Pustyni.

W odróżnieniu od znanych w Starym Świecie Kolegiów Magii, których Magistrowie specjalizują się w sekretach jednego, wybranego Wiatru Magii, Wezyrowie od wieków zajmują się badaniem i wykorzystywaniem magii tła.

***

W Arabii, gdzie niewolnictwo jest legalne, usankcjonowane prawnie i powszechnie handlarze niewolników zajmują się organizowanie wypraw w czasie których chwytają nowych niewolników, którymi uzupełniają szeregi skazanych na niewolę wyrokami sądowymi. wielu z najbardziej wyrachowanych oraz bezwzględnych handlarzy niewolników było wcześniej gladiatorami lub niewolnikami, którym udało się odzyskać wolność i to zwykle mistrzowie niewolników, bo tak nazywa się takich handlarzy niewolników, wykazują się największą skutecznością w pozyskiwaniu i szkoleniu nowych niewolników.

***

Wieszczowie zwani także wróżbiarzami, wróżami lub wróżbitami to tajemnicze indywidua zgłębiające tajemnice przyszłości. W odróżnieniu od królestw Starego Świata, gdzie większość wieszczów ciesząc się dużą niechęcią ze strony duchowieństwa oraz nieufnością Kolegiów Magii zmuszonych jest do wędrowania po świecie, w Arabii jest to szanowana i ceniona profesja. Nie jest to jednak łatwe zadanie i wielu niedoświadczonych wróżbitów zginęło z rąk swych panów lub klientów, którym nie spodobała się lub nie sprawdziła wygłoszona przez wieszcza przepowiednia. Dlatego też większość głoszonych przez wróżów proroctw jest dostatecznie niejasnych i nieścisłych, by słuchający mógł zinterpretować przepowiednię na wiele sposobów, a wróżbita mógł uniknąć konsekwencji jakie mogłyby go czekać za wygłoszenie niesprawdzonej lub niewłaściwej wróżby, choć zdarzają się prawdziwie utalentowani wieszczowie zdolni z dużą dokładnością przepowiedzieć nadchodzące wydarzenia, ci zwykle służą na dworach potężnych Kalifów lub towarzyszą obładowanym towarem karawanom, ostrzegając przed kryjących się na trakcie niebezpieczeństwach..

Dziś mam dla Was zdjęcia złożonych i przygotowanych do malowania, modeli postaci z Kupieckiej karawany z Arabii do Warheim FS.

Do złożenia modeli bohaterów użyłem bitsów z zestawu Frostgrave Wizards od NSMF oraz Arab Spearmen and Archers od Gripping Beast.
Today I have for you pictures of the assembled and prepared for painting, character miniatures of the Merchant caravan of Arabia for Warheim FS.

To assemble the heroes miniatures, I used bits from the 
Frostgrave Wizards kit from NSMF and Arab Spearmen and Archers from Gripping Beast.

sobota, 1 lutego 2025

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #126: Krew, pot & łzy.

Witam szanowne państwo-draństwo i zapraszam do lektury wpisu opublikowanego w ramach sto dwudziestej szóstej edycji Figurkowego Karnawału Blogozwego. 

Gdyby ktoś z szanownego państwa-draństwa czytającego blog DansE MacabrE jeszcze nie wiedział, FKB to inicjatywa którą w polskiej wargamingowej blogosferze 7 września 2014 roku rozpoczął Inkub prowadzący bloga Wojna w miniaturze.

Do tej pory, co można wywnioskować po tytule posta, odbyły się sto dwadzieścia pięć edycji, których podsumowania znajdziecie TUTAJ.

Gospodarzem sto dwudziestej szóstej edycji jest potsiat, a wpis z lutowym tematem znajdziecie na Gangs of Mordheim.

To tyle tytułem wstępu, zapraszam do lektury.

***

Obecnie w moim warsztacie goszczą makiety od Kromlech.eu z których powstają ruiny miasteczka Struttendorf do Warheim FS, więc na razie na malowanie figurek się nie zanosi, dlatego będzie krótki pseudo felieton.

Hobby – zamiłowanie do czegoś, czynność wykonywana dla relaksu w czasie wolnym od obowiązków. Może łączyć się ze zdobywaniem wiedzy w danej dziedzinie, doskonaleniem swoich umiejętności w pewnym określonym zakresie albo też nawet z zarobkiem. Głównym celem pozostaje jednak przyjemność płynąca z uprawiania hobby.
- Wikipedia

Dzień podły! Hobby to radość, odpoczynek i sposób na odprężenie po ciężkim dniu. Tak przynajmniej twierdzą podręczniki psychologii i Internet, które sugerują, że malowanie figurek czy granie w gry bitewne to forma autoterapii. I wiecie co? Jest w tym sporo racji. Choć czasem nasze hobby bardziej przypomina krwawy rytuał składania ofiary niż relaksujący wieczór w warsztacie.

Bo nie oszukujmy się – kto choć raz nie czuł narastającej frustracji, gdy świeżo otwarta buteleczka farby wybuchła niczym gejzer, zalewając blat, podłogę i wściekłą żonę? Kto nie poczuł palącego wstydu, gdy jego starannie przemyślana rozpiska została rozjechana przez przeciwnika w kilku turach? A czy jest na tym świecie ktoś z szanownego państwa-draństwa, która nigdy nie doświadczył bólu rozlanego washa lub upadku ledwo ukończonej figurki na podłogę? Jeśli tak – chętnie poznam tę istotę, bo to musi być jakiś wyższy byt.

Mimo to, po każdej porażce, po każdym nerwowym szarpnięciu aerografu czy epickiej katastrofie modelarskiej, wracamy do tego hobby jak ćmy do płomienia. Bo w tej całej krwi, pocie i łzach jest coś dziwnie oczyszczającego. Malowanie pozwala się skupić, wyciszyć i zresetować, nawet jeśli po drodze pojawia się kilka wybuchów gniewu. Rozgrywki, choć czasem brutalne dla ego, uczą pokory, cierpliwości i sztuki akceptowania losu – niczym starożytni stoicy, tylko z większą ilością kostek K6.

Można by powiedzieć, że figurki to taki swoisty poligon emocjonalny – miejsce, gdzie hartujemy ducha i uczymy się, że nawet największa katastrofa (jak przewrócona buteleczka washa) nie jest końcem świata. A jeśli już zdarzy się ten moment, gdy poziom frustracji sięgnie zenitu, zawsze można chwycić figurkę przeciwnika i… nie, nie rzucać nią przez pokój. Podobno lepiej wywrócić stół. Głęboki wdech, liczenie do dziesięciu – i wracamy do hobby, bo w końcu jest to nasza forma relaksu. Prawda? Zdrowia życzę!